Lech Wałęsa jest legendarną postacią w polskiej polityce. Wystarczy wspomnieć, że był liderem Solidarności, brał udział w obradach Okrągłego Stołu, a w końcu został prezydentem Polski. Przez lata wielokrotnie był uhonorowany tytułami honorowymi nadawanymi przez krajowe zagraniczne uczelnie. Wałęsa jest doktorem honoris causa ponad 45 uczelni, m.in. Uniwersytetu Harvard, Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, Uniwersytetu Paryskiego, Uniwersytetu Europejskiego w Madrycie, Uniwersytetu Meiji w Tokio, Uniwersytetu Gdańskiego i Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu.
Od lat jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ludzie władzy to osoby wykształcone, wystarczy wspomnieć, że ostatni prezydenci, czyli Andrzej Duda i Karol Nawrocki mają stopnie naukowe doktora. Jednak przed laty wykształcenie polityków nie było tak istotne.
Jakie wykształcenie ma Lech Wałęsa?
To pytanie warto zadać, by znać historię jednego z polskich prezydentów. Wielu wie, że Lech Wałęsa z wykształcenia jest elektrykiem. Jednak nie wszyscy wiedzą, że jest on elektrykiem z wyjątkową specjalnością. Były prezydent jako nastolatek po szkole podstawowej zaczął naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Lipnie, którą ukończy w 1961 roku. Po zawodówce poszedł do pracy, w latach 1961-1967 pracował jako elektryk w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Łochocinie i Leniach Wielkich. Po wojsku trafił do Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie zajmował się elektryką okrętową. Co ciekawe, Wałęsa przez całe swoje życie nie zrobił matury. Wielu uważa to za wstydliwe, ale on raczej nie.
Wałęsa popatrzył na instalację elektryczną i przewidział pożar
Jedną z zabawnych historii związanych z jego wykształceniem i doświadczeniem jest ta związana z wizytą prezydneta Lecha Wałęsy u królowej Elżbiety II. Goszcząc w 1991 roku w Pałacu Buckingham Lech Wałęsa miał zwrócić uwagę królowej właśnie na instalację elektryczną! W wywiadzie rzece „Ja. Rozmowa z Lechem Wałęsą” były prezydent przyznał, że przewidział pożar, który rok później faktycznie wybuchł w pałacu. - Proszę pani, powiedziałem jej kiedyś, ten pałac zaraz się pani spali. I przewidziałem, bo wybuchł tam pożar. (…) Chodziłem po tych pokojach, korytarzach. Gniazdka niezabezpieczone, powyrywane, druty niezaizolowane. To się musiało spalić - wspominał w książce Wałęsa. Pożar wybuchł 20 listopada 1992 roku strawił ponad sto pomieszczeń w północno-wschodnim skrzydle Windsoru.