POLSKA STOLICA BEZROBOCIA! Po co pracować? Tu do zamiatania ulic trzeba mieć znajomości!

2026-06-11 14:42

Polska ma zimową stolicę w Zakopanem, letnią stolicę w Sopocie i stolicę polskiej piosenki w Opolu. Ma też swoją stolicę bezrobocia. To Szydłowiec, który leży zaledwie 130 kilometrów od Warszawy! Oficjalnie w powiecie Szydłowieckim bez pracy pozostaje aż 23 proc. mieszkańców aktywnych zawodowo, to najwyższy wynik w kraju! Mieszkańcy mówią, że nawet do grabienia liści czy zbierania śmieci trzeba mieć znajomości. Jeżeli praca jest, to najczęściej za najniższą krajową. Adam Feder pojechał tam z mikrofonem i kamerą. Obejrzyjcie najnowsze Komentery!

POLSKA STOLICA BEZROBOCIA! Po co pracować? Tu nawet do zamiatania ulic trzeba mieć znajomości! - Komentery

Szydłowiec to niewielkie, urokliwe miasteczko, które leży na styku Mazowsza i Kielecczyzny. Słynie z pięknego rynku, renesansowego zamku i wydobywanego od wieków szydłowieckiego piaskowca, z którego budowano kościoły, pałace i kamienice w całej Polsce. Dziś jednak Szydłowiec znany jest z czegoś zupełnie innego. Od lat pozostaje symbolem bezrobocia w Polsce.„Największym pracodawcą jest Urząd Miasta. Całe kolejki ustawiają się do burmistrza o pracę przy zamiataniu ulic” – mówił jeden z bezrobotnych mieszkańców. „Zbierać śmieci, grabić liście – do tego też trzeba mieć znajomości” – usłyszał Adam Feder od kobiety, która również bez rezultatu szuka pracy w Szydłowcu. „Zawsze w powiecie szydłowieckim było największe bezrobocie. Był nawet taki moment, że było najwyższe w Europie!” – przekonywał mężczyzna i wymieniał kolejne upadłe zakłady kamieniarskie, czy związane z przemysłem elektronicznym, które kiedyś prosperowały w mieście i okolicy. Wielu mieszkańców już dawno zrezygnowało z szukania pracy. „Praca? A po co? Gdzie ja pójdę? Do kamieniarki? Ja się na tym nie znam. Całe życie w biurze pracowałem” – tłumaczył mężczyzna, który jest bezrobotny od czterech lat. „To jest taka dziwna miejscowość. Największe bezrobocie, a samochodów przypada na mieszkańca bardzo dużo” – zauważył jeden z mieszkańców. „Szlachta nie pracuje. Gmina da pieniądze, gmina da socjal i się żyje. Po co robić?” – tłumaczył kolejny. „Młodzi chcą dużo zarobić, a mało się narobić” – stwierdziła kobieta. „A ile można zarobić w Szydłowcu?” – pytał Adam Feder. „Jak to ile? W Szydłowcu to najniższą krajową. Więcej nic!” – odpowiedziała. Obejrzyjcie najnowsze Komentery Adama Federa!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki