Wiktor Świetlik: Pod klatką

Wiktor Świetlik
Autor: Super Express

Niewątpliwie prezes najważniejszego polskiego przedsiębiorstwa może przez media być traktowany ostrzej niż inni ludzie. Zarzuty mogą się sprawdzić lub nie, mogą za tym stać rozmaite interesy, polityka lub czysta, bezinteresowna zawiść. Taka fucha. To co jednak funduje się od pewnego czasu Danielowi Obajtkowi jest co najmniej z dwóch przyczyn wyjątkowe.

Po pierwsze, trzeba przyznać, że kiedy „Gazeta Wyborcza” decyduje się zlinczować kogoś to wzniosłe zasady praw człowieka i standardów państwa prawa, które miały rzekomo przyświecać jej założeniu okazują się tyle warte, co nietykalność innych ludzi dla łomiarza. Nie mówiąc o takich drobiazgach jak domniemanie niewinności. Sposób w jaki potraktowano jego dokuczliwą  i nieuleczalną chorobę, nachodzenie znajomych, surrealistyczne wręcz łowy na syna byłej premier Szydło, który uznał, że sutanna nie dla niego i postanowił założyć rodzinę. Gdyby coś takiego urządzono komukolwiek ze środowiska bliskiego „Gazecie Wyborczej”, czy Platformy Obywatelskiej, rozległby się wielki skowyt, że łamane są prawa człowieka w Polsce, albo i że Putin osobiście kieruje tym atakiem. Teraz, okazało się, że medialny pluton egzekucyjny z ulicy Czerskiej zabrał się także, za… adwokata, który reprezentuje Daniela Obajtka. Pora dokopać jego sprzątaczce, fryzjerce, mechanikowi samochodowemu, a także wszystkim osobom, które mają nazwiska na literę O. Jestem przekonany, że gdyby prezes Orlenu okazał się czarnoskórym to zrobiono by dla niego wyjątek i pozwolono sobie na solidny rasizm, a gdyby był Żydem to na antysemityzm.

Jednak obok tej planowej, sadystycznej próby zaszczucia człowieka przez uderzanie w jego rodzinę, znajomych i współpracowników, zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Nie jestem dziennikarzem śledczym, ale chyba nie jestem wyjątkiem, bo mam wrażenie, że dziennikarzy śledczych w ogóle już nie ma. Nikt nie zajmuje się kwestią tego, co dzieje się wokoło samego Orlenu. Mamy kupować paliwo stąd i owąd. Orlen miał przejąć Lotos (czy tam, jak kto woli, miała się dokonać „fuzja”). Biznes mogą stracić ludzie, którzy mają świetne kontakty i powiązania i z obecnym obozem władzy i poprzednim. Czy z prezesem Orlenu tylko przeciwnicy PiS walczą? „Strzeż mnie Boże od przyjaciół, z wrogami sam sobie poradzę” – modlił się kardynał Richelieu i myślę, że sporo to nam powinno powiedzieć o tej historii, gdyby ktoś się dobrze przyjrzał.

Ale któż nam to pokaże, skoro dużo łatwiej jest toczyć pianę jak poszturchiwane kijem bydle w klatce, bezrefleksyjnie warcząc na tych, na których szczują jedne lub drugie media? A to, że ci szczujący to często też takie bezrefleksyjne bydlęta przez kogoś poszturchiwane to żadna pociecha.    

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze