- Kacper Tomasiak, zdobywca srebrnego medalu olimpijskiego, przez lata służył jako ministrant w Diecezji Bielsko-Żywieckiej.
- Ks. Przemysław Gawlas, Diecezjalny Duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza, wspomina go jako wzorowego i radosnego młodego człowieka.
- Diecezja Bielsko-Żywiecka z dumą wspierała swojego skoczka, podkreślając, że wiara i sport mogą się wzajemnie uzupełniać.
- Jak wiara pomogła Kacprowi w osiągnięciu sukcesu i jakie ma plany na przyszłość?
"Wierzyliśmy w naszego ministranta od początku"
Wiadomość o sukcesie Kacpra Tomasiaka wywołała euforię w jego rodzinnej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej. Jeszcze przed startem diecezja publicznie zachęcała do modlitwy za swojego skoczka, a po historycznym wyniku radości nie było końca.
- Tak, to jest w ogóle wielka radość dla nas. Wierzyliśmy w naszego ministranta od początku, kibicowaliśmy mu bardzo. Fenomen, dzieje się historia - przyznaje w rozmowie z "Eską" ks. Przemysław Gawlas.
Przeczytaj także: To on najbardziej cieszy się po srebrze Tomasiaka. Tak jego ojciec opowiadał o drodze syna na szczyt. Wzruszające!
Duszpasterz podkreśla, że sukces w tak młodym wieku to powód do ogromnej dumy dla całej wspólnoty. Porównania do legendarnego Wojciecha Fortuny tylko potęgują rangę tego osiągnięcia.
- Cieszymy się niezmiernie, że Kacper już osiągnął w tak młodym wieku taki sukces. Bardzo skromny chłopak w tym wszystkim, bardzo taki poukładany. Mamy nadzieję, że to jest początek - dodaje.
Wiara i sport. "To bardzo dobre połączenie"
Ksiądz Gawlas nie ma wątpliwości, że wiara i sport mogą iść w parze, a nawet wzajemnie się uzupełniać. Jego zdaniem formacja we wspólnocie ministranckiej, gdzie rywalizacja sportowa jest obecna choćby podczas diecezjalnych turniejów, mogła pomóc w kształtowaniu charakteru przyszłego mistrza.
- Wiara to jest nadzieja. W sporcie jakże inaczej też jest ona potrzebna. Wiara nas mobilizuje do pracy nad sobą i stawiania sobie codziennie wymagań, co, żeby osiągnąć takie wyniki jak Kacper, niewątpliwie jest bardzo potrzebne - tłumaczy duszpasterz.
Zobacz też: Oto polska miss igrzysk 2026? Najpiękniejsza polska narciarka, Izabela Marcisz [ZDJĘCIA]
Podkreśla jednak, że oprócz ciężkiej pracy i talentu, ważny jest jeszcze jeden element – modlitwa i opatrzność Boża, zwłaszcza w tak niebezpiecznej dyscyplinie.
- Wspieramy Kacpra, modlimy się, ale zawsze z trwogą też, żeby bezpiecznie skoczył, bo przecież to jest najważniejsze. Modlitwa o sukces, ale też o to, żeby wszystko dobrze i bezpiecznie było - mówi ks. Gawlas.
"Zawsze solidny, grzeczny i radosny"
Jaki był Kacper Tomasiak, zanim stał się bohaterem narodowym? Ksiądz Gawlas, który posługuje w jego parafii od dziesięciu lat, wspomina go jako wzorowego, zaangażowanego młodego człowieka.
- Służył jak każdy ministrant, jak trzeba było, to przynosił ampułki czy dzwonił na dzwonkach. Pamiętam jeszcze, jak chodził po kolędzie. Pełną parą ministrant - opowiada.
Choć w ostatnich latach treningi i wyjazdy ograniczyły jego służbę przy ołtarzu, w pamięci duszpasterza zapisał się jako osoba niezwykle sumienna i pogodna.
- Zawsze był solidny, bardzo grzeczny, bardzo dojrzały jak na swój wiek. Ja zawsze pamiętam Kacpra jako człowieka takiego radosnego. Zresztą to też widać w wywiadach, że jest w nim ta radość i to jest super - podsumowuje ks. Przemysław Gawlas.