- Zbliża się 52. rocznica historycznego meczu Polska-Haiti (7:0), gdzie legendarny Andrzej Szarmach, znany jako "Diabeł", popisał się spektakularnym hat-trickiem.
- Ikona polskiej piłki, której kariera obfitowała w sukcesy na mundialach i Igrzyskach, skrywała również dramatyczne konflikty i gorzkie pożegnania z kadrą.
- Odkryj nieznane kulisy relacji z selekcjonerami oraz dowiedz się, co naprawdę doprowadziło do jego wyjazdu z kraju i kontynuacji kariery we Francji.
Złote lata "Diabła". Tak rodziła się legenda
To był jeden z tych meczów, które na zawsze zapisały się w historii polskiej piłki. 19 czerwca 1974 roku, podczas mistrzostw świata w Niemczech, drużyna Kazimierza Górskiego rozgromiła reprezentację Haiti 7:0. Na ustach całego świata był wtedy młody napastnik z bujnym wąsem – Andrzej Szarmach. Napastnik Górnika Zabrze strzelił aż trzy bramki, rozpoczynając swój wielki marsz po koronę wicekróla strzelców turnieju, który ostatecznie zakończył z pięcioma trafieniami.
Przeczytaj także: Jan Tomaszewski nie wytrzymał po mizerii z Nigerią. Wskazał winnych i karci Urbana. "To są kpiny!"
Jego charakterystyczny zarost i boiskowa zuchwałość, dzięki której zyskał pseudonim "Diabeł", stały się jego znakiem rozpoznawczym. Z wąsem na twarzy zdobywał medale na dwóch mundialach (brąz w 1974 i 1982) oraz srebro na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu w 1976 roku, gdzie został królem strzelców. Przez lata był ikoną i symbolem siły polskiego ataku, tworząc niezapomniany duet z Grzegorzem Latą.
Konflikty z trenerami i gorzki wyjazd z Polski
Choć jego kariera obfitowała w sukcesy, nie brakowało w niej również dramatycznych momentów. Szarmach nie zawsze miał po drodze z selekcjonerami. Szczególnie głośno było o jego relacjach z Antonim Piechniczkiem podczas mundialu w Hiszpanii w 1982 roku. Mimo że był gwiazdą francuskiego Auxerre, w kadrze był tylko rezerwowym.
- U mnie grać już nie będziesz - miał usłyszeć od selekcjonera Antoniego Piechniczka.
Zobacz też: Ukraina zakończy współpracę z Polską i wybierze Niemcy?! W tle konflikt o UPA
Jak na ironię, swój ostatni mecz w reprezentacji zagrał właśnie w spotkaniu o brązowy medal przeciwko Francji, wchodząc na boisko i zdobywając bramkę. To było gorzkie, ale i symboliczne pożegnanie z kadrą. Dwa lata wcześniej, w 1980 roku, wyjechał do Francji, gdzie kontynuował swoją wielką karierę. W barwach AJ Auxerre stał się legendą, dwukrotnie wybierano go najlepszym obcokrajowcem ligi. We Francji mieszka do dziś, pozostając jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiego futbolu.