Adrian Zandberg: Morawiecki ma się z czego tłumaczyć

2017-12-09 3:00 Adrian ZANDBERG
Adrian zandberg
Autor: Piotr Grzybowski

Milioner z samego serca korporacyjnych elit. Ulubieniec bankierów z JP Morgan (tak, tych odpowiedzialnych za załamanie światowej gospodarki w 2008 roku). Na dodatek współpracownik Tuska. Nic dziwnego, że po ogłoszeniu, kto będzie nowym premierem, wkurzeni na establishment wyborcy PiS poczuli się tak, jakby ktoś napluł im na buty. Kaczyński wysłał jasny sygnał: koniec bajek o walce z elitami.

"Morawiecki to bankster, ale to nasz bankster" - rzucił wczoraj w TVP jeden z prawicowych dziennikarzy. Faktycznie, trudno o lepszy symbol nowej, PiS-owskiej oligarchii. Na czele rządu staje współwłaściciel banku. Morawiecki posiada 13 tysięcy akcji BZW BK, czyli polskiego oddziału Santandera. W III RP nie było jeszcze tak potężnego konfliktu interesów. Premier ma w Polsce olbrzymi wpływ na sektor bankowy, bo to jemu podlega Komisja Nadzoru Finansowego. To od decyzji szefa rządu zależy, ile zarobią banki. I czyim kosztem.

Pierwsze niepokojące sygnały już były. Wbrew obietnicom wyborczym PiS nie ruszył problemu kredytów frankowych. Efekt? Akcje banków umoczonych we franki wystrzeliły w górę. Odkąd PiS objął władzę, akcje BZW BK podrożały o kilkadziesiąt procent. Dzięki temu pakiet należący do Morawieckiego jest już wart ponad 5 milionów złotych. Panu ministrowi osobiście opłaciło się to, że rząd wystawił frankowiczów do wiatru. Jaką politykę będzie prowadzić teraz?

Wątpliwości wokół Morawieckiego jest więcej. Jako minister pilnie dbał o interesy sektora finansowego. Forsował na przykład zwolnienie z podatku dla funduszy inwestujących w biurowce. Straciłby na tym budżet państwa, a zyskali spekulanci i banki. Ten pomysł krytykował nawet NBP. Wisienką na torcie jest fakt, że podobne rozwiązanie przepchnięto w Hiszpanii. Tam orędownikiem tych zmian był nie kto inny, tylko bank Santander. I to właśnie Santander dziś na nich zarabia.

Morawiecki ciągle nie wyjaśnił też, jaka była jego rola w utrąceniu podatku jednolitego. Najbogatsi podatnicy od lat są w Polsce uprzywilejowani. Podatek jednolity miał to zmienić, ale rząd wyrzucił projekt do kosza. Wypada, by nowy premier ujawnił, ile osobiście zarobił na utrzymaniu systemu podatkowego korzystnego dla najbogatszych.

Chcemy być państwem, które samo siebie traktuje poważnie. W takim państwie kandydat na premiera powinien przed objęciem funkcji odpowiedzieć na pytania o konflikt interesów.

Zobacz: Andrzej Duda o Mateuszu Morawieckim: Jest pan MOIM premierem [WIDEO]

Najnowsze