Janusz Korwin Mikke: Zdrowy rozsądek

Janusz Korwin-Mikke
Autor: Piotr Grzybowski Janusz Korwin-Mikke

Biedny Żyd mieszkajacy małej chatce w małym miasteczku poszedł do rabina by się pozalić, że ma już szescioro dzieci i w chatce się już nie mieści. Rabin podrapał się w głowę – i doradził:

„Ty weź jeszcze do chaty prosiaka".

„Ależ rebe! Bedzie nam jeszcze ciaśniej!”.

„Ale będzie cieplej. Ty rób, jak ci mówię!”

Po dwóch dniach Żyd przybiega i woła:

„Rebe! Jest jeszcze gorzej! Świnia wepchnęła się dziecku do kołyski!”

„Do kołyski, powiadasz? To ty weź jeszcze do chałupy kozę!”

Tym razem Żyd przybiegł już na drugi dzień:

„Rebe! Koza pobiła się z prosiakiem! Spać nie można!!”

„Taak? Pobiły się? To wyrzuć i jedno i drugie!”

Nazajutrz Żyd wraca – i od progu mówi:

„Aj-aj Rebe! Jak nam jest teraz dobrze... I mamy dużo miejsca, i spokój w chałupie...”

Ten stary (zapisany klinowym pismem na glinianych tabliczkach sprzed 4000 lat) dowcip przypomniał mi się, gdy zobaczyłem wypowiedzi ludzi uradowanych: „Aj-waj! Jaki ten rząd dobry! Pozwolił mieszkać w hotelach – co prawda w co drugim łóżku. Pozwolił chodzić do lasu – a teraz nawet zjeżdżać na nartach...”. Jak łatwo w Polsce być „dobrym rządem”... Wystarczy wydać sto kretyńskich ustaw, następnie wycofać się z pięćdziesięciu – i już jest się „rządem” dobrym, a nawet znakomitym. „Nasz rząd” ma w zanadrzu wiele jeszcze atutów. Może – na przykład – pozwolić w restauracjach na zajmowanie wszystkich stolików – pod warunkiem, że przy każdym zajęte będą tylko trzy miejsca. Można puścić do szkoły dzieci do klas IV i V – a nie tylko I, II i III... Doradcy „rządu” ciężko pracują nad kolejnymi projektami ustaw. Można– na przykład – dopuścić do sprzedaży w aptekach bez recept wszystkie maści. I już mamy kolejnych wyborców – którzy musieli co miesiąc chodzić do lekarza po receptę na kolejna tubkę. Tak wygląda realna polityka w kraju d***kratycznym. Bo w kraju d***kratycznym trzeba (a) wyborców mieć – a po drugie trzeba (b) ich czymś przekupić.

Gdy ja powiadam, że jestem zwolennikiem autokracji, gdzie rząd nikogo nie przekupuje, bo nie musi – i nie martwi się o to, by wygrać wybory tylko o to, by ludziom żyło się lepiej. Proszę sobie wyobrazić ojca sześciorga dzieci, który musi co roku rozdawać im cukierki (a żonie sukienki), by zostać nadal Panem Domu? Na szczęście w rodzinach nie ma d***kracji – i okciec może dzieciakom co jakiś czas przylać w tyłek. I dokładnie to samo powinien robić autokrata: pozwalać ludziom na bardzo wiele – a jak ktoś nadużyje wolności, to nie przekupywać, lecz dawać w tyłek!

A wtedy wszyscy obrońcy d***kratycznej korupcji krzyczą, ze jestem tyranem!

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze