Prof. Elżbieta Mączyńska: Nie stworzymy dobrego państwa, obniżając podatki

2019-08-21 11:27 Tomasz Walczak
Prof. Elżbieta Mączyńska
Autor: ARCHIWUM

Obniżka podatków przez rząd zmusza samorządy do wstrzymania inwestycji?

„Super Express”: - Samorządowcy skarżą się, że po obniżce podatków przez PiS, stracą w skali kraju 6 mld zł. Wielu lokalnych włodarzy zapowiada, że w związku z tym będzie musiało wstrzymać liczne inwestycje. Bezmyślne obniżanie podatków zawsze się tak kończy?
Prof. Elżbieta Mączyńska: - Cóż, pomysł PiS na obniżenie podatków nie uwzględnia tego, że zmniejszając daniny, trzeba gdzieś poszukać uzupełnienia środków, które nie trafią do budżetów – samorządów czy państwa. Matematyka jest tu nieubłagana. Oczywiście, wolimy tego nie zauważać. W debatach o systemie podatkowym zwracamy uwagę tylko na tę przyjemniejszą część – ta która zakłada, że obywatel zapłaci mniej. Niestety, dużo rzadziej – i zdarza się to także wśród ekspertów – widzimy tę drugą stronę. Czyli odpowiedź na pytanie, czemu podatki tak naprawdę służą.
- Bo nie temu, żeby zaprowadzić totalitarne, komunistyczne porządki, jak wielu uważa.
- No właśnie. Populistyczne myślenie o podatkach, które u nas, co przyznaję ze smutkiem, dominuje, sprowadza się właśnie przekonania, że są zamachem na naszą wolność. A przecież podatki służą finansowaniu sfery publicznej: edukacji, służby zdrowia, policji, wojska itd. Doświadczenia innych krajów wskazują na to, że jeśli podatki obniża się na ślepo, to cierpią na tym obywatele, ponieważ państwu jest coraz trudniej wywiązać się ze zobowiązań wobec obywateli. Doskonale to widać w Stanach Zjednoczonych.
- I co widać?
- Ukazała się właśnie nowa książka amerykańskiego noblisty Josepha Stigliza, który nie zostawia na tamtejszym systemie suchej nitki. Opisuje metodycznie, jak tamtejsze państwo wycofało się z finansowania sfery publicznej, idąc za słowami Reagana, który stwierdził swego czasu, że państwo nie jest rozwiązaniem, ale problemem. To myślenie doprowadziło to obniżenia podatków, braku funduszy na różnego rodzaju polityki społeczne czy infrastrukturalne i katastrofy społecznej. Obniżanie podatków dla samego obniżania podatków nie prowadzi więc do niczego dobrego.
- I właśnie przekonują się o tym samorządowcy...
- Nie da się ukryć, że samorządy na rozwiązaniach podatkowych PiS stracą. Często nieodczuwalne dla zwykłych obywateli obniżki podatków, są już odczuwalne dla budżetu państwa. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że wiele o tych stratach mówią samorządy, które dzielnie wspierały siły polityczne dążące do obniżki podatków. Dziś jak na dłoni widać, że nieodpowiedzialna polityka podatkowa prowadzi do ograniczenia roli samorządu.
- Do budowania państwa służą moim zdaniem podatki progresywne: uzależniające daniny od zarobków. Pozwalają obniżyć je najbiedniejszym, sięgając do kieszeni ludzi bogatszych.
- Tak to działa w najbardziej rozwiniętych krajach. U nas nadal mamy podatki degresywne, czyli takie, które bardziej obciążają obowiązkiem utrzymania państwa ludzi uboższych niż tych, którzy pieniądze mają. To postawienie systemu na głowie. I co więcej przepis na ograniczenie roli państwa w kształtowaniu zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego. Prosty przykład: zapaść służby zdrowia prowadzi do pogorszenia się stanu zdrowia ludności, a to odbija się na wynikach gospodarczych, bo często chorujący ludzie nie są w stanie pracować na rozwój firm, w których pracują. Jest to wszystko ze sobą powiązane.
- Dlatego z pewnym niedowierzaniem patrzę, że PO chce jeszcze radykalniejszych obniżek podatków...
- A przy okazji zwiększenia wydatków. Przecież tak się nie da.
- Politycy PO mówią, że niskie podatki napędzą gospodarkę, więc po jakimś czasie wpływy do budżetu wzrosną razem ze wzrostem gospodarczym.
- To czysty populizm. Nie ma na dowodów ekonomicznych na to, że obniżka podatków jest na stałe powiązana ze wzrostem gospodarczym. Może to dać chwilowy impuls gospodarce, ale w dłuższej perspektywie nie przekłada się na wzrost gospodarczy. Zresztą przywiązanie do wzrostu gospodarczego też do niczego nas nie prowadzi. On jest tylko środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. A celem tym jest zrównoważony rozwój społeczny, którego nie zapewni sam rynek, tylko państwo. I to nie biedne państwo, ale takie, które stać na aktywną politykę. Obniżając na ślepo podatki, takiego państwa nie zbudujemy.
Rozmawiał Tomasz Walczak

Najnowsze