Prof. Jarosław Flis: O zwycięstwie w II turze wyborów prezydenckich zadecydują detale

2020-06-30 9:36 Rozmawiał Przemysław Harczuk
Jarosław Flis
Autor: WŁODZIMIERZ WASYLUK Jarosław Flis

Na początku lutego, analizując przepływy elektoratów, wyniki wyborów do Senatu przewidywałem, że Andrzej Duda będzie mieć w tych wyborach mocno pod górkę. W dużej mierze to się sprawdziło. Rafał Trzaskowski miał doskonałe wejście. Ale potem w kampanii popełnił kilka błędów, miał bardzo słabe spoty wyborcze. Andrzej Duda ma atuty, w postaci przewagi z pierwszej tury. Ale walka będzie bardzo zacięta. Nie bez znaczenia będzie debata obu kandydatów. Ostateczny wynik będzie blisko remisu, a o zwycięstwie zadecydują detale.

„Super Express”: – Czy po pierwszej turze wyborów można dziś przewidzieć, który z kandydatów jest bliższy wygranej?

Prof. Jarosław Flis: – Walka będzie wyrównana do końca. Wyniki pierwszej tury są zbliżone do wyników wyborów parlamentarnych sprzed roku. Rezultat Andrzeja Dudy odpowiada rezultatowi Prawa i Sprawiedliwości z tamtych wyborów, a zsumowane wyniki Rafała Trzaskowskiego, Szymona Hołowni, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia odpowiadają poparciu sił opozycyjnych z bloku senackiego. A pamiętamy, jak się wybory do Senatu skończyły – jednak minimalną przegraną PiS-u.

– Są też jednak poważne argumenty przemawiające za prezydentem Andrzejem Dudą. Po pierwsze – lepszy wynik w pierwszej turze uzyskał tylko Aleksander Kwaśniewski w 2005 roku, kiedy druga tura była w ogóle niepotrzebna. Tylko raz kandydat, który był drugi w pierwszej turze, w dogrywce zwyciężył – w 2005 roku Lech Kaczyński wygrał z Donaldem Tuskiem. A tak zawsze ten, kto wygrał pierwszą turę, wygrywał też drugą…

– To jednak trochę niemiarodajne, bo wybory prezydenta RP odbywają się co pięć lat. Więc mamy je po raz siódmy. Znacznie więcej było elekcji samorządowych w różnych miastach i gminach. I tam już dość często zdarza się, że kandydat, który zdecydowanie wygrywa w pierwszej turze, zwycięża też w drugiej.

– Andrzej Duda ma jednak chyba łatwiej, bo zdobyć musi około 7 proc., podczas gdy Rafał Trzaskowski aż 20?

– Tak, ta różnica ma znaczenie, bo może wpłynąć na mniejszą mobilizację elektoratu Trzaskowskiego. Z drugiej strony, Andrzej Duda ma znacznie mniejszą możliwość pozyskania wyborców konkurencji. Nie można liczyć, że pozyska się na przykład wyborców PSL, gdy wcześniej mówiło się, że rządy tej partii były gorsze od koronawirusa. Nie można liczyć na to, że ktoś poda nam rękę, gdy przez pięć lat wyciągaliśmy do niego jedynie pięść.

– Pięć lat temu prognozował pan, że Bronisław Komorowski może przegrać wybory. I faktycznie – faworyzowany prezydent przegrał z pretendentem, Andrzejem Dudą. Teraz wskazałby pan jednoznacznego faworyta?

– Na początku lutego, analizując przepływy elektoratów, wyniki wyborów do Senatu przewidywałem, że Andrzej Duda będzie mieć w tych wyborach mocno pod górkę. W dużej mierze to się sprawdziło. Rafał Trzaskowski miał doskonałe wejście. Ale potem w kampanii popełnił kilka błędów, miał bardzo słabe spoty wyborcze. Andrzej Duda ma atuty, w postaci przewagi z pierwszej tury. Ale walka będzie bardzo zacięta. Nie bez znaczenia będzie debata obu kandydatów. Ostateczny wynik będzie blisko remisu, a o zwycięstwie zadecydują detale.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj 

Najnowsze