Pani Malwina urodziła się 111 lat temu na Białorusi. Tam przeżyła dwie wojny, a do Polski przybyła z transportem przesiedleńców. Całe życie przepracowała na roli, w czym pomogło jej żelazne zdrowie.
- Mama nigdy nie chorowała, nie chodziła do lekarzy. Dopiero trzy lata temu ból bioder stał się nie do wytrzymania i mamie wstawili endoprotezy. W efekcie ciągle chodzi o własnych siłach – mówi Janina Kapanajko (80 l.), jedna z córek. Pani Malwina dochowała się sześciorga dzieci, 20 wnucząt, 28 prawnucząt i 14 praprawnucząt. Córki idą w jej ślady, najstarsza skończyła już 84 lata.