W tymczasowym areszcie przebywało 13 policjantów oskarżonych o mataczenie w sprawie zabójstwa Iwony Cygan. Mieli oni tak prowadzić śledztwo, aby nigdy nie wyszło na jaw, kto zamordował nastolatkę. Sprawę umarzała lokalna prokuratura, sąd w Tarnowie odrzucał pisma rodziny, w niewyjaśnionych okolicznościach ginęli świadkowie, którzy mogli zdradzić, kto zabił Iwonę. Zwrot nastąpił dopiero dwa lata temu z krakowskiego Archiwum X i Prokurator z małopolskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i i Korupcji. To on oskarżył Pawła K. o zabójstwo, jego ojca o pomoc w zbrodni i 13 policjantów, którzy mieli rozkładać parasol bezpieczeństwa nad mordercą.
Decyzją sądu, 13 policjantów wyszło na wolność. Sąd uchylił wobec nich areszt, bo jak tłumaczy "zważył na charakter postawionych zarzutów i fakt, że wobec niektórych oskarżonych areszt tymczasowy był stosowany od 18 miesięcy - czytamy w Rzeczpospolitej. Areszt został również uchylony wobec koleżanki Iwony Cygan, która tamtej nocy miała wywabić nastolatkę z mieszkania. W areszcie pozostaje zatem jedynie Paweł K. oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz jego ojciec oskarżony o pomoc w zbrodni.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 roku. Iwona Cygan wraz z koleżanką poszły do baru. Tam zaczął się dramat. 17-latka została pobita. Następnego ranka znaleziono ją martwą na wale wiślanym w Łęce Szczucińskiej. Jak wskazywały obrażenia, morderca działał ze szczególnym okrucieństwem. Iwona Cygan była skatowana, a na szyi miała założoną pętlę z drutu.