Chełm: pies rozszarpał staruszkę

Nie ma na świecie gorszej makabry niż ta, gdy ktoś bezradnie musi patrzeć na pełną cierpienia śmierć ukochanego człowieka. Kiedy kilka miesięcy temu Jolanta Chojna (50 l.) przeprowadziła się z Chełma do swojej mamy Marii Słabińskiej (83 l.), aby wspierać ją na stare lata, była szczęśliwa, że może patrzeć na pogodną starość rodziców.

W najgorszych koszmarach nie przyśniłoby się jej, że na jej oczach pies, którego mama karmiła od małego, rzuci się na nią i rozszarpie na strzępy.

Dla Marii Słabińskiej ze Stańkowa to miał być wyjątkowo piękny i radosny dzień, w którym ciesząc się dobrym zdrowiem i miłością najbliższych, miała świętować swe urodziny. Niestety, okazał się ostatnim dniem życia sympatycznej staruszki. - Tej makabry nigdy nie zapomnę - mówi córka pani Marii, Jolanta.

Kilka dni temu kobieta usłyszała przerażający krzyk dobiegający z podwórka. - Ratujcie mnie, ratujcie! - krzyczała jej matka, która kilka chwil wcześniej wyszła na zewnątrz, by nakarmić psa Tigera (9 l.). Pani Jolanta wybiegła przed dom, a tam jej oczom ukazał się wstrząsający widok. Rozszalała bestia, mieszaniec wilczura z rottweilerem, swoimi zębiskami dosłownie rozrywała leżącą na śniegu staruszkę. Głos pani Marii błagającej o pomoc coraz bardziej słabnął. Choć jej córka natychmiast rzuciła się na ratunek, nie była w stanie opanować żądnego krwi potwora.

Rozszarpał krtań, zerwał skalp

- Przewracałam się na śniegu ze zmęczenia, bijąc psa czym popadnie. Za wszelką cenę chciałam odciągnąć go od mamy - kobieta przeżywa koszmar na nowo. Pani Jolanta z trudem wspomina moment, gdy zryta zębami ręka jej mamy, którą broniła się przed atakiem, osłabła i znieruchomiała. - Rzucił się wtedy do szyi i rozszarpał krtań. Widziałam białą czaszkę, bo pies swoimi kłami zdjął mamie skalp z głowy - kończy z płaczem kobieta.

Dzięki pomocy przechodnia pani Jolancie udało się w końcu odgonić potwora od zmasakrowanego ciała mamy. Lekarz pogotowia stwierdził zgon pani Marii.

- Do tej pory pies nie był agresywny, nie wiadomo, co mu się stało. Był szczepiony - informuje Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Obserwację psa przeprowadzą lekarze weterynarii.

- Po co obserwować? Mojej mamie nic już życia nie zwróci. Miała jeszcze sporo dni przed sobą - ociera łzy Jolanta Chojna...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki