Czy Unia Europejska zrujnuje naszą gospodarkę zakazując palenia węglem w elektrowniach?

2026-04-24 0:01 Materiał sponsorowany

Ostatnio w debacie publicznej pojawiło się wiele oskarżeń o to, że Unia Europejska narzuca nam wyśrubowane cele klimatyczne, a przez to cierpi nasza gospodarka i ceny energii są wysokie. Politycy, dyskutując na forum Parlamentu Europejskiego, często używają skrótu ETS. Jak to jest z tą gospodarką i czym jest ETS? Czy Unia Europejska nam szkodzi na tym polu? Czy to przez Unię Europejską rosną u nas ceny energii? Postaramy się to wszystko po kolei wyjaśnić i obalić narosłe wokół sprawy mity.

parlament europejski

i

Autor: Se.pl

Zacznijmy od tego, czym jest ETS. To system handlu emisjami, wprowadzony w Unii Europejskiej 2005 r. Jak to działa? Unia Europejska określa liczbę uprawnień do emisji – masz uprawnienia, możesz emitować szkodliwe związki do atmosfery. Ile? Tyle, ile wykupisz. Chodzi o to, by narzucając koszty za emisję, zmusić przemysł państw członkowskich (bo to on musi kupować uprawnienia) do przechodzenia w jak największym możliwym stopniu na korzystanie z odnawialnych źródeł energii.

Częściowo uprawnienia są przyznawane bezpłatnie, ale z roku na rok za coraz większą ich liczbę trzeba płacić – w 2013 r. bezpłatnych uprawnień było 80 proc., w 2020 r. już tylko 30 proc. Reszta musi być dokupywana na aukcjach. Zgodnie z obowiązującymi dzisiaj przepisami bezpłatne uprawnienia mają w ogóle zniknąć w 2034 r.

Płacimy, ale też… zarabiamy na ETS

Początkowo ceny na aukcjach ETS były niskie i wynosiły 10 euro za emisję do atmosfery tony szkodliwych związków. Jednak w ostatnich latach ceny bardzo się podniosły – do 73, a nawet 100 euro. A to poważny problem dla przemysłu. Jednak to tylko jedna strona medalu, bo państwa na aukcjach ETS również zarabiają. Na konto Polski do 2025 r. trafiło z tego tytułu ok. 135 mld zł.

Pieniądze - a przynajmniej połowa z nich - które wpływały do budżetu państw członkowskich, w zamyśle twórców ETS miały być przeznaczone na transformację energetyczną, czyli odchodzenie od węgla na rzecz odnawialnych źródeł energetycznych, rozbudowę sieci energetycznych, co jest kluczowe dla prosumentów, czyli np. właścicieli fotowoltaiki itd. Zobowiązali się do tego szefowie państw i rządów w deklaracji przyjętej na posiedzeniu Rady Europejskiej w 2008 r. Jednak w Polsce nie wykorzystano tych pieniędzy zgodnie z przeznaczeniem. Dosypywano je po prostu do budżetu państwa, bo potrzeb było zawsze więcej niż pieniędzy. Dopiero od kilku lat na poważnie inwestuje się w budowę systemu energetycznego, który oparty byłby o różne źródła, nie tylko konwencjonalne (węgiel), ale także odnawialne - np. pierwsza morska farma wiatrowa ruszy jeszcze w tym roku. Gdy OZE powstaną, wówczas energia potanieje. Na obecne ceny energii wpływa także cena węgla – wydobycie węgla w Polsce jest coraz droższe, a więc coraz mniej opłacalne. Węgiel sprowadzany także jest drogi.

Co z tym ETS?

Nie tylko polscy, ale i europejscy specjaliści twierdzą, że system wymaga zmian, bo zmieniła się sytuacja na świecie. Cierpimy szczególnie teraz, gdy trwa wojna w Ukrainie i nie kupujemy (a przynajmniej legalnie) węgla ani gazu w Rosji. Ostatnio doszedł bardzo poważny konflikt na Bliskim Wschodzie. Padają też zarzuty, że ETS preferuje bogatych. Dlaczego?

Bogate kraje unijne, jak Niemcy czy Francja przez lata dotowały ogromnymi sumami z własnych budżetów modernizację swoich elektrowni, hut, zakładów chemicznych czy producentów nawozów. Polska i inne biedniejsze kraje Unii tego nie robiły. Obecnie więc system handlu emisjami, który obciąża wszystkie firmy w Europie według tych samych zasad, szczególnie daje się we znaki tym, którzy mają mniejsze możliwości obrony przed tymi kosztami.

Potrzebę zmian widzi także Komisja Europejska, która kończy właśnie pracę nad projektem reformy ETS. W którą jednak stronę pójdą jej propozycje? Debata nad tym w Europie i negocjacje dopiero przed nami.

A co ze zwykłymi obywatelami?

Komisja Europejska wystąpiła także z inicjatywą Obywatelskiego Pakietu Energetycznego (Citizens Energy Package), który jest częścią szerszego planu na rzecz przystępnej cenowo energii (Affordable Energy Action Plan). Chodzi o m.in. obniżenie kosztów energii dla gospodarstw domowych. Jego podstawowym założeniem jest zapewnienie sprawiedliwej transformacji energetycznej, w której obywatele nie tylko ponoszą koszty zmian, ale również czerpią z nich korzyści (np. prosumenci, czyli choćby właściciele fotowoltaiki).

Pakiet to rekomendacje dla państw członkowskich. Dotyczy kilku kluczowych kwestii:

  • obniżenie rachunków za energię

Przez zmniejszenie obciążeń podatkowych i opłat, zwiększenie konkurencji między dostawcami energii oraz ułatwienie zmiany sprzedawcy energii.

  • prawa i ochronę konsumentów

Przejrzystość cen, lepsze informowanie odbiorców oraz ochronę przed odłączeniem energii.

  • rozwój koncepcji „aktywnych odbiorców” i wspólnot energetycznych (energy communities)

Komisja Europejska podkreśla tu potrzebę tworzenia warunków do samodzielnej produkcji i współdzielenia energii (np. poprzez instalacje OZE), co ma prowadzić do większej niezależności energetycznej i niższych kosztów dla gospodarstw domowych.

parlament

i

Autor: Se.pl
  • walka z ubóstwem energetycznym

Miliony Europejczyków nie mają wystarczających środków, by opłacać rachunek za prąd. Pakiet przewiduje działania wspierające najbardziej wrażliwe grupy, w tym instrumenty finansowe, doradcze i regulacyjne, mające poprawić dostęp do energii i zwiększyć efektywność energetyczną budynków.

Obywatelski Pakiet Energetyczny to próba przesunięcia unijnej polityki energetycznej w stronę, w której kluczową rolę odgrywają lokalna produkcja energii, udział konsumentów w rynku oraz mechanizmy ograniczające koszty transformacji energetycznej. Jednocześnie jego skuteczność będzie w dużej mierze zależała od państw członkowskich, ponieważ większość działań ma charakter tylko niewiążących wytycznych.

Co na to Parlament Europejski?

Na początku marca w Parlamencie Europejskim odbyła się debata na temat Obywatelskiego Pakietu Energetycznego. Jak można się spodziewać, głosy były bardzo podzielone.

Europejska Partia Ludowa (EPP/PPE, centrum ), w której zasiadają również polskie posłanki i posłowie Koalicji Obywatelskiej, podkreślali konieczność reformy ETS, by ustrzec obywateli przed wzrostem cen energii elektrycznej. Nie chodzi o rezygnację z zielonej transformacji, ale zabezpieczenie, aby system nie uderzał w konsumentów i nie stopował wzrostu gospodarczego.

Ten pakiet energetyczny to krok w dobrym kierunku i dobry sygnał – powiedział Dariusz Joński (PPE). - Nasza gospodarka europejska potrzebuje dziś oddechu i taniej energii. Te cele klimatyczne, które przyjmowaliśmy kilka lat temu, powstały absolutnie w zupełnie innych realiach. Nie było wojny ze Wschodu. Nie było wojny na Bliskim Wschodzie. Nie było wysokich cen energii. I w końcu nie było brutalnej konkurencji ze strony Chin i USA - dodał.

Jego zdaniem jednak Komisja Europejska udaje, że się nic kompletnie nie zmieniło.

- Jeśli nie przeprowadzimy rewizji ETS, europejski przemysł będzie uciekał poza Europę. Co więcej, rachunki obywateli będą rosły. I chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że polska delegacja EPP uważa, że to jest czas na zmiany. W tym momencie, kiedy widzimy ogromne ceny, między innymi ropy i gazu, to jest ten czas, kiedy tę rewizję trzeba zrobić. To jest czas na urealnienie również celów klimatycznych, bo miejsca pracy i gospodarka są równie ważne jak klimat! – apelował.

Socjaldemokraci (S&D, do których należą posłanki i posłowie Lewicy) podkreślają konieczność uniezależnienia się od krajów zagrożonych konfliktami. Jako alternatywę dla paliw sprowadzanych z tych rejonów wskazują OZE. Apelują też o wspieranie obywateli i społeczności jako producentów energii.

- Dopóki nasz system energetyczny pozostaje podatny na zakłócenia, takie wstrząsy będą powracać. A kiedy się pojawiają, zawsze odbywa się to kosztem obywateli. To oni ponoszą konsekwencje, zwłaszcza najbardziej wrażliwe gospodarstwa domowe – te mieszkające w słabo ocieplonych budynkach – powiedział Mohammed Chahim, polityk holenderski (S&D). - Musimy działać już teraz. Musimy chronić gospodarstwa domowe i małe przedsiębiorstwa poprzez bardziej stabilne opcje cenowe, w tym limity cen oraz podatek od nadzwyczajnych zysków. Nasi konsumenci powinni również korzystać z niskich cen energii poprzez wykorzystanie umów typu power purchase agreements (umów długoterminowych) – proponował.

Szczególnie podkreślał konieczność wsparcia drobnych producentów energii.

- Wspólnoty energetyczne to przyszłość i należy je wzmacniać. Obywatele nie powinni być jedynie odbiorcami energii – powinni ją także produkować, współdzielić i czerpać z tego korzyści – wyjaśniał.

Konserwatyści z partii ECR, do której należą m.in. posłowie PiS, podkreślali konieczność czerpania energii z różnych źródeł, z naciskiem na inwestowanie w technologię jądrową. Konserwatyści krytykują jednak OZE. Jedna z najostrzejszych wypowiedzi należała do Daniela Obajtka z PiS (byłego prezesa Orlenu), w imieniu grupy ECR.

Co należy zrobić, by obniżyć koszty energii? Przede wszystkim – i to jest jak najszybsze działanie – pilnie zawiesić ETS. Koniec z finansowaniem z rachunków obywateli inwestycji nowego OZE – grzmiał.

Jego zdaniem państwa nie powinny dopłacać prywatnym właścicielom np. paneli fotowoltaicznych, bo te inwestycje później zarabiają. Uważa, że prosumenci powinni wziąć na siebie wszystkie opłaty sieciowe, bo destabilizują sieć przesyłową.

- Jeżeli ETS został ustalony dla tych, którzy emitują, to dlaczego opłaty sieciowe nie są przerzucane na OZE? – pytał.

Nie szkodzą, a wspierają

Poseł Daniel Obajtek nie ma racji. Ochrona producentów energii z odnawialnych źródeł to właśnie ochrona portfeli Polaków. Rosnąca zależność Polski od importu energii w warunkach napięć na świecie wzmacnia potrzebę lokalnej produkcji prądu. Prosumenci, społeczności energetyczne i magazyny energii zwiększają odporność systemu. Gdy staną się jego filarem, pozwolą nie tylko ustabilizować ceny, ale wręcz je obniżą. By tak się jednak stało, konieczna jest modernizacja sieci energetycznej.

Nowością w systemie są spółdzielnie energetyczne. Wytwarzają one energię elektryczną z odnawialnych źródeł energii na rzecz swoich członków. Organizują też dostawy i odbiór energii elektrycznej między członkami spółdzielni. Pozwala to na ograniczenie kosztów związanych z zakupem energii elektrycznej i ochronę lokalnego środowiska. Spółdzielnie mogą tworzyć zarówno odbiorcy, jak i producenci energii ze źródeł odnawialnych. Mogą to być np. gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa czy jednostki samorządu lokalnego. Warunkiem jest prowadzenie działalności na obszarze gminy wiejskiej lub miejsko-wiejskiej. Liczba członków spółdzielni może wynieść od 3 do 1000 członków. Moc zainstalowana instalacji OZE należących do spółdzielni nie może przekraczać 10 MW i musi umożliwiać pokrycie w ciągu roku nie mniej niż 70 proc. potrzeb.

parlament

i

Autor: Se.pl

Sprawiedliwa transformacja

Wbrew powtarzanym często mitom, fakty są takie, że Europa realizuje zasadę tzw. sprawiedliwej transformacji. Chodzi o to, że osobom i regionom, które tracą z powodu odchodzenia od węgla, udzielane jest wsparcie. W tym celu powstał w Unii Europejskiej Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji. Największym beneficjentem tego funduszu jest Śląsk.

Założeniem, które Unia Europejska przyjęła, jest osiągnięcie tzw. neutralności klimatycznej (czyli maksymalnym zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych) do 2050 r. Fundusz na Rzecz Sprawiedliwej Transformacji jest podstawowym narzędziem wspierania regionów najbardziej dotkniętych zmianami. Ma ograniczać negatywne skutki tej transformacji oraz zapobieganie pogłębianiu się różnic między regionami. Pomaga rozwijać i unowocześniać lokalną gospodarkę, a także chronić miejsca pracy. Wspiera m.in. inwestycje w cyfryzację, czystą energię, ograniczanie emisji, rewitalizację terenów poprzemysłowych oraz przekwalifikowanie pracowników.

Parlament Europejski już od dawna dbał o interesy obywateli, a teraz korzystamy z efektów pracy posłów. To posłowie w 2019 r., w swojej rezolucji „Europejska strategiczna długoterminowa wizja dobrze prosperującej, nowoczesnej, konkurencyjnej i neutralnej dla klimatu gospodarki zgodnej z Porozumieniem Paryskim” domagali się uruchomienia Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji.

Parlament był bardzo aktywny w negocjowaniu i ustalaniu zakresu tego, co można finansować z tego Funduszu. Parlament Europejski zaproponował, aby objąć jego zakresem działania mikroprzedsiębiorstwa, uniwersytety i publiczne instytucje badawcze, a także innowacje cyfrowe, działania w dziedzinie edukacji i włączenia społecznego. Umożliwiłoby to regionom, obywatelom, przedsiębiorstwom i innym zainteresowanym podmiotom skuteczne przeciwdziałanie społecznym, gospodarczym i środowiskowym, a także związanym z zatrudnieniem skutkom transformacji energetycznej. W 2020 r. Parlament Europejski wywalczył przeznaczenie na Fundusz Sprawiedliwej Transformacji znacznie większego budżetu.

Belka sponsorska Parlament Europejski2
Autor: Se.pl/ Materiały prasowe

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki