Był wczesny wieczór, kiedy pracownicy stacji w centrum miasta dostrzegli wjeżdżającą na parking ciężarówkę. Opona potężnego auta płonęła! Z kabiny wyskoczył kierowca i zaczął gasić płomienie. Po chwili dołączyli do niego także pracownicy stacji. Początkowo wydawało się, że ogień uda się ugasić. Nadzieje te okazały się jednak płonne. Pożar rozprzestrzeniał się w gigantycznym tempie, tym bardziej, że pod plandeką auta znajdował się ładunek łatwopalnych mebli. W ciągu niecałej minuty tir przypominał płonącą pochodnię.
Głównym celem kilkudziesięciu gaszących niebezpieczny pożar strażaków było w tej sytuacji nie dopuszczenie do tego, aby ogień dotarł do zbiorników z paliwami, gazem, ropą i benzyną. I to się udało! Dzięki błyskawicznej akcji ogień nie przerzucił się także na stojącego obok drugiego tira. Niestety, temperatura pożaru, a głównie palących się gigantycznych opon i nasączonych chemikaliami mebli była tak wysoka, że z zaparkowanych w pobliżu aut osobowych pozostały jedynie dymiące wraki. Uszkodzeniu uległy także budynki stacji benzynowej. Pomimo dotkliwych strat można mówić o udanej akcji, bowiem aż strach przypuszczać do jakiej hekatomby mogło dojść, gdyby płomienie ogarnęły także zbiorniki z paliwem.
i