Dantejskie sceny w Żabce. Napadli na sklep, właściciel jednego z nich zabił nożem

Na początku 2023 roku Kobyłkę wstrząsnął brutalny napad na sklep. Dwóch młodych, uzbrojonych mężczyzn wtargnęło do lokalu w centrum miasta. Właściciel sklepu, broniąc się, śmiertelnie ugodził nożem jednego z napastników. Drugi z bandytów został szybko ujęty, a potem skazany. Prokuratura badała też, czy właściciel sklepu nie przekroczył granic obrony koniecznej. Właśnie mijają 3 lata od tych dramatycznych wydarzeń.

Dantejskie sceny w Żabce. Napadli na sklep, właściciel jednego z nich zabił nożem

O sprawie pisaliśmy szeroko na łamach „Super Expressu”. W niedzielny wieczór, 8 stycznia 2023 r., tuż przed północą, do niewielkiego sklepu w pobliżu dworca kolejowego w Kobyłce wpadło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Terroryzując ekspedientkę bronią, próbowali dostać się do kasy. Wtedy z zaplecza wybiegł właściciel sklepu i stanął w obronie swojego mienia. Doszło do szarpaniny.

Tomasz C., bandyta usiłący dostać się do kasetki, trzymał w ręku metalową rurkę. Właściciel zaczął sięz nim szarpać. Łukasz P., przystawił właścicielowi do głowy przedmiot przypominający pistolet. W odpowiedzi, napadnięty chwycił za długi nóż. Za kasą doszło do szarpaniny. Ostrze błysnęło, a po chwili ranny Łukasz P. i jego wspólnik rzucili się do ucieczki. Policja szybko odnalazła jednego z nich, zaledwie kilkaset metrów dalej. Uciekał w stronę stacji kolejowej. Na chodniku pozostawiał za sobą ślady krwi. Młody mężczyzna w końcu upadł. Niestety, wykrwawił się na śmierć, zanim nadeszła pomoc. Drugi z napastników, 22-latek, uciekł. Został zatrzymany następnego dnia i trafił do aresztu pod zarzutem usiłowania rozboju. – Obaj sprawcy w dniu zdarzenia zażywali narkotyki – mefedron i amfetaminę, oraz spożywali alkohol. Wspólnie zdecydowali o napadzie – powiedziaął później prok. Katarzyna Skreczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Napad na sklep w Kobyłce. Jedna osoba nie żyje! Co tam się wydarzyło?

Wyrok za napad, śledztwo w sprawie śmierci drugiego napastnika

O sprawie zrobiło się głośno. OKazało się, że napastnicy kilkadziesiąt minut przed tragedią próbowali włamać się do zakładu bukmacherskiego przy ul. Wyszyńskiego w Zielonce. Gdy im się to nie udało, ruszyli obrabować sklep. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo, które miało wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia i udział, jaki miał w nim 22-latek. Proces ruszył w maju. Po kilku miesiącach zapadłwyrok. 3 października Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał Łukasza P. na 7 lat więzienia i 20 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego. Drugi przestępca poniósł najwyższą możliwą cenę swoich działań. Napad przypłacił własnym życiem.

Co jednak z właścicielem sklepu, który śmiertelnie ranił jednego z bandytów? W styczniu, po publikacji „Super Expressu”, w jego obronie stanął Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. – To bandyta ma się bać konsekwencji tego, że kogoś krzywdzi, a ofiara ataku ma prawo bronić swego życia i mienia. Właściciel sklepu, który ugodził nożem napastnika, dostał w śledztwie status pokrzywdzonego – napisał wówczas Ziobro.

W sieci pojawiło się nagranie z kamery monitoringu sklepowego, na którym widać moment napadu. Zamaskowani przestępcy weszli do sklepu już po godzinach pracy. Na widok broni sparaliżował ją strach. Po chwili z zaplecza wyszedł właściciel sklepu. Tomasz C. stał już w tym czasie za ladą i próbował dostać się do kasy. Nie udało mu się, bo nie znał do niej kodu. Jego wspólnik stał w tym czasie przy wejściu i mierzył z pistoletu (jak się potem okazało atrapy) do młodej kobiety. Właściciel rzucił się na bandytę stojącego przy kasie. Uderzył go kilka razy pięścią. Po chwili podbiegł do niego drugi napastnik i przystawił mu pistolet do głowy. Wtedy właściciel sięgnął po wielki nóż, którym na co dzień otwierał przesyłki. Dalej szarpiąc się z uciekającym zza kasy Tomaszem C. zadał mu ciosy. Ostrze błysnęło kilka razy. Po tym obaj badyci wybiegli na zewnątrz. Sekcja zwłok wykazała później, że 25-latek zginął od jednego, śmiertelnego pchnięcia w lewy bok. Śledczy rozpoczęli postępowanie, które miało wykazać, czy broniący sięprzed napadem mężczyzna nie przekroczył granic obrony koniecznej.

W czerwcu prokuratura umorzyła śledztwo. Jak wyjaśniła prokurator Katarzyna Skrzeczkowska, uznano, że właściciel sklepu działał "w ramach kontratypu obrony koniecznej". Inaczej mówiąc, mając przed sobą dwóch uzbrojonych napastników, miał prawo sięgnąć po nóż. – Prawo nie może ustępować przed bezprawiem, a zaatakowany ma prawo odpierać zamach kosztem dobra napastnika – stwierdziła prok. Skrzeczkowska. MK

Najważniejsze numery alarmowe. Czy znasz je na pamięć? Ten QUIZ może kiedyś uratować ci życie
Pytanie 1 z 10
999 – co to za numer?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki