Kobiety coraz chętniej polują

2026-03-09 13:44

Diana to w mitologii rzymskiej bogini łowów, przyrody, lasów, płodności i Księżyca. Uważana za opiekunkę dzikich zwierząt, lasów oraz kobiet w ciąży, przedstawiana jest z łukiem, kołczanem i często z łanią. Dzisiejsze Diany, czyli kobiety polujące, na ramieniu noszą nie łuki, a dubeltówki i sztucery. W Polskim Związku Łowieckim (PZŁ) zrzeszonych jest ich ok. 5,5 tys.

Kozioł

i

Autor: Grusgrus444/ Shutterstock Kozioł - samiec sarny europejskiej

Ludzie, przyzwyczajeni do kupowania mięsa w sklepie w kawałkach, zapominają, że pochodzi ono od prawdziwych, również zabijanych zwierząt. Kobieta polująca zawsze o tym pamięta. Musi strzelać odpowiedzialnie, by zwierzę cierpiało jak najmniej. Po badaniu mięsa, sama musi sprawić tuszę, oskórować i podzielić na porcje. Nie ma tu miejsca na krygowanie się czy sentymenty.

Coraz więcej kobiet

Pasja łowiecka dotyczy coraz większej liczby kobiet. - W 2010 r. w Polskim Związku Łowieckim zrzeszonych było 1650 Dian, pięć lat później 2500, obecnie jest to 5457 kobiet – mówi Joanna Krużel, rzeczniczka prasowa PZŁ i jednocześnie Diana. – Kobiety mają takie same zadania, obowiązki i prawa jak mężczyźni - dodaje.

Co przyciąga kobiety do myślistwa? Urszula Sokólska, Łowcza Okręgowa z PZŁ w Łomży opowiada, że dla niej najważniejsze było obcowanie z przyrodą. Przypomina jej dzieciństwo. Ojciec nie był myśliwym, ale zabierał panią Urszulę na częste i długie wędrówki po lesie. Łowcza uwielbia poranki i wieczory w lesie. Wsłuchuje się w odgłosy boru. Przyznaje, że znaczenie ma także jakość mięsa z dzikiego zwierzęcia – smaczne, mało kaloryczne, bez antybiotyków czy konserwantów.

- Mam mamę leczoną onkologicznie. Cieszę się, że mogę jej zapewnić najlepszej jakości produkty, bez żadnej chemii. Poza tym rosół z bażanta jest pyszny – mówi Urszula Sokólska.

Najcenniejszy stary szydlarz

Urszula Sokólska jest mistrzem strzeleckim. Poluje na wszystkie zwierzęta łowne.

- Najważniejsze polowanie? To był dzik. Trzeba go było potem wyciągnąć z głębokiego rowu. Kiedy rozejrzałam się wokoło, zorientowałam się, że doskonale znam to miejsce z dzieciństwa. Tu często odpoczywaliśmy z ojcem podczas wędrówek – opowiada nam.

Gdy pytamy o jej największe trofea, mówi o chorych jeleniach, które udało jej się wyeliminować ze stada.

- Upolowałam na przykład typowego myłkusa, czyli samca sarny o nietypowym porożu. To był stary rogacz szydlarz, zabójca w stadzie – wyjaśnia łowcza.

Wada genetyczna, choroba lub wypadek sprawia, że poroże jelenia nie jest piękne i rozgałęzione. Rosną parostki, które przypominają wielkie i ostro zakończone szydła.

- Podczas walk samców saren szydlarz rani przeciwnika, często te rany są śmiertelnie. Wiem, że wyeliminowanie tego osobnika, sprawiło że inne rogacze pozostały bezpieczne – wyjaśnia Urszula Sokólska.

Idąc do lasu z innymi myśliwymi nie zawsze poluje. Nierzadko po prostu obserwuje dzikie zwierzęta i delektuje się obcowaniem z przyrodą.

Polędwiczki – popisowe danie

Nieodłącznym elementem kultury łowieckiej jest sztuka kulinarna. Urszula Sokólska jest w przyrządzaniu dziczyzny mistrzynią. Opowiada, że mięso musi skruszeć, dlatego marynuje je i zostawia w przyprawach nawet na dwa dni.

- Przyprawy można stosować takie same, jak przy każdym innym mięsie. Ja bardzo lubię majeranek i jałowiec, więc dodaję je obficie do marynaty – wyjaśnia.

U niej w domu nie jada się sarniny. Rodzinie nie smakuje słodkawe mięso sarny. Za to dzieci pani Urszuli przepadają za jej popisowymi daniami – polędwiczkami z konfiturą z żurawiny.

- Przygotowuję tak polędwiczki z dzika czy jelenia. Krótko obsmażam, by zamknąć soki w mięsie, a potem duszę. Do sosu dodaję konfiturę z żurawiny. Wspaniałe – wyjaśnia.

Długie przygotowanie i badania

Czy łatwo jest zostać Dianą? Nie jest to ani szybkie, ani proste, ani tanie.

Kandydatka na Dianę najpierw odbywa roczny staż w kole łowieckim – to pobyty z opiekunem w łowisku, poznawanie zachowań zwierzyny, populacji czy gatunków. Później przyszła Diana przechodzi kurs prowadzony przy zarządzie okręgowym PZŁ. Kurs zakończony jest dość trudnym egzaminem. Przyszłe myśliwe poznają m.in.: ustawę o broni i amunicji, statut PZŁ, elementy weterynarii, choroby zwierząt łownych, pierwszą pomoc przedmedyczną.

- Zakres kursu jest szeroki. Musimy wiedzieć jak racjonalnie korzystać z gospodarki leśnej, chronić przyrodę w lesie, uczymy się odpowiedzialności, zachowania w łowisku. Są zajęcia na strzelnicy, treningi. Na końcu przechodzimy badania psychologiczne i psychiatryczne – wyjaśnia Urszula Sokólska.

Łowiectwo to dzisiaj nie tylko wielka pasja i odpowiedzialność. To styl życia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki