Jak donosi dziennik, grupa zajmująca się podsłuchiwaniem szefów służb specjalnych miała powstać latem w 2014 roku. Grupą składającą się głównie z funkcjonariuszy policji miał kierować Bartłomniej Sienkiewicz, który swoich podwładnych podejrzewał o spisek. Były szef resortu spraw wewnętrznych zaprzeczył tym doniesieniom w specjalnym oświadczeniu wydanym dla dziennikarzy. "Nigdy nie zlecałem, nie miałem wiedzy ani żadnych intencji w zakresie prowadzenia działań operacyjnych wobec poszczególnych szefów służb mnie podległych - takie sugestie muszę traktować jako insynuacje i pomówienia" - napisał Bartłomiej Sienkiewicz.
Komentując publikację "Gazety Wyborczej", rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że sprawą powinna zająć się komisja sejmowa. Z kolei Joanna Seneszyn stwierdziła, że należy poczekać na precezyjniejsze informacje dotyczące tej sprawy. - Potrzebne są dokładne informacje na temat tajnej grupy w MSW. Być może ta sprawa powinna zostać omówiona na sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych - powiedziała posłanka w radiowej Trójce.
Zobacz też: Wipler SPAŁOWANY przez policję pod Enklawą: Kolejna kompromitacja Sienkiewicza.
Afera podsłuchowa wybuchła 13 czerwca, po tym gdy tygodnik "Wprost" opublikował stenogramy z rozmów m.in. Bartłomieja Sienkiewicza, Radosława Sikorskiego i Marka Belki.
Zapisz się: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail