Wczorajszym rekordzistą był euroexpress z Berlina do Warszawy, który do stolicy Polski przyjechał z trzygodzinnym opóźnieniem. Podobny "wynik" miał też pociąg z Krakowa do Szczecina. Zatrzymały go awarie na dworcu kolejowym Łódź-Widzew i wypadek w pobliżu Zgierza. W drugą stronę - ze Szczecina do Krakowa - pociąg spóźnił się 2 godziny. Tym razem utknął pod Zgierzem ze względu na wiadukt kolejowy uszkodzony przez tira.
Przeczytaj koniecznie: Warszawa: Koszmar na kolei
Więcej
https://www.se.pl/wiadomosci/polska/kary-za-balagan-na-kolei-prezesi-straca-premie-aa-7dm8-ctAi-PY7n.html
We Wrocławiu składy były opóźnione nawet do godziny albo ich w ogóle nie było. Na Śląsku awaria goniła awarię: również w czwartek w Katowicach były kłopoty z trakcją: ktoś rzucił na przewody jakiś przedmiot, nadjechał pociąg i trakcja została zerwana. - 30 pociągów było mocno opóźnionych - mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy Polskich Linii Kolejowych.
A na dworcach wciąż panuje chaos. Na stołecznym Dworcu Centralnym pasażerowie tłoczyli się na peronach i nie wiedzieli, kiedy przyjedzie ich pociąg. Z powodu remontu dworca nie słychać komunikatów o opóźnieniach. Zdezorientowani podróżni wystawali pod tablicą z rozkładem jazdy. Bezskutecznie.
Patrz też: PKP: Utrudnienia, odwołane pociągi – zima i nowy rozkład jazdy sieją zamęt na torach
- Mój pociąg do Krakowa jest opóźniony już o ponad godzinę. Strach pomyśleć, co będzie dalej, bo skład do Katowic ma opóźnienie 80 minut! - żali się pan Piotr Leśku (46 l.) z Warszawy. - Szczerze mówiąc, guzik obchodzi mnie zamrożenie pensji prezesów PKP, bo dzięki temu pociągi nie zaczną jeździć planowo - dodaje poirytowany.