Kot w silniku: Auto mruczało, jak ruszało

2016-04-07 4:00

Mieszkanka Międzyrzecza (woj. lubuskie) zdziwiła się nieco, kiedy po odpaleniu auta usłyszała dziwne, jakby zwierzęce mruczenie. Po jakimś czasie ten odgłos zmienił się w miauczenie. Zatrzymała się. Po podniesieniu maski okazało się, że w komorze silnika tkwi uwięziony kot. Kobieta na pomoc wezwała strażaków.

Sytuacja była poważna, bo kiciuś zaklinował się w maszynerii tak mocno, że nie można go było wydobyć. Zdemontowano więc koło, nadkole i podniesiono auto. Dopiero wtedy, milimetr po milimetrze, strażacy zaczęli wyciągać mruczka. Ten spokojnie znosił ich zabiegi, jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że to jego jedyna szansa na przeżycie.

W końcu czarny pechowiec został uwolniony. Strażacy poskładali samochód, a kotek trafił do schroniska. Stamtąd wrócił w końcu do swojej rodziny.

Zobacz także: Znaleziono ciało Ewy Tylman?! [NOWE INFORMACJE]

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki