Sytuacja była poważna, bo kiciuś zaklinował się w maszynerii tak mocno, że nie można go było wydobyć. Zdemontowano więc koło, nadkole i podniesiono auto. Dopiero wtedy, milimetr po milimetrze, strażacy zaczęli wyciągać mruczka. Ten spokojnie znosił ich zabiegi, jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że to jego jedyna szansa na przeżycie.
W końcu czarny pechowiec został uwolniony. Strażacy poskładali samochód, a kotek trafił do schroniska. Stamtąd wrócił w końcu do swojej rodziny.
Zobacz także: Znaleziono ciało Ewy Tylman?! [NOWE INFORMACJE]