- Wysłaliśmy auto do Halle, by przywiozło je zaraz po turnieju - mówi trener Krebok. - Przecież we wtorek lecimy do Włoch, a w środę gramy mecz ze Scavolini. Musiały dojechać trochę wcześniej, bo przylot reprezentacji z turnieju kwalifikacyjnego igrzysk olimpijskich w Niemczech zaplanowano dopiero na poniedziałek wieczór. Zanim by później z Warszawy dotarły do Bielska, to nie zdążyłyby się rozpakować.
Milena Sadurek, Katarzyna Gajgał i Karolina Ciaszkiewicz - Marco Bonitta, selekcjoner biało-czerwonych, sięgnął aż po trzy siatkarki z Bielska-Białej.
- Zdziesiątkował nas - śmieje się Krebok. - Ale musimy sobie jakoś radzić. Obawiam się trochę o Milenę - jako rozgrywająca musi być przecież zgrana z drużyną. Mam nadzieję, że szybko się przestawi i nie będzie myliła Studziennej z Glinką, a Bamber ze Skowrońską.
Krebok zadowolony jest z gry swoich podopiecznych w niemieckim turnieju.
- Pod uwagę możemy wziąć jeszcze Anię Podolec, która grała u nas jeszcze w poprzednim sezonie - dodaje. - To też nasza zawodniczka. Wszystkie dziewczyny spisały się bardzo dobrze. "Ciacho" jak wchodziła na parkiet podbijała trudne piłki, Milena dobrze rozgrywała i Kasia na środku radziła sobie dobrze. Widać, że w klubie się pracuje, a nie jak niektórzy myślą, pije wódkę.