Od kilku dni piszemy o gangu Krychy. Codziennie do naszej redakcji zgłaszają się kolejni poszkodowani przez jej bandę.
Według naszych ustaleń, wyłudzenia od Polaków poszukujących pracy w Wielkiej Brytanii to tylko część prawdy o gangu. Krycha bowiem ściśle współpracuje z przestępcami z Litwy, Pakistanu i Indii. Zajmują się przemytem narkotyków, papierosów i ludzi z Azji. Te informacje potwierdza także konsul RP w Londynie, Tomasz Trafas. - To większy gang, z powiązaniami międzynarodowymi. Wyłudzanie pieniędzy od Polaków może być tylko przykrywką dla odwrócenia uwagi - mówi Trafas.
Nie chcą zeznawać
Przy okazji konsul pragnie ostrzec wszystkich rodaków, by byli czujni i nie dali się oszukać, szczególnie gdy w sprawie pracy dzwonią na numery telefonów komórkowych. - One zwykle zaczynają się na (00 44) 77... lub (00 44) 79... - mówi Trafas. - Takie numery zawsze są podejrzane, ponieważ żadna agencja pośrednictwa pracy w Wielkiej Brytanii nie posługuje się komórkami.
Niestety, policja w Slough jest bezradna. Nasi rodacy nie chcą zeznawać w sądzie. - A bez zeznań świadków nie można wsadzić Krychy i jej bandziorów za kratki - mówi nam inspektor Ian Smith. - By rozbić jej gang nie wystarczą same zawiadomienia o przestępstwie.
Inspektor Smith apeluje do wszystkich ofiar gangu, aby dzwonili do niego na posterunek policji w Slough i składali zeznania - tel. 0044 175 35 06 033.
Groziła śmiercią
Wczoraj do redakcji "Super Expressu" zgłosił się 21-letni student, Marcin Dembek z Ciechanowa. Jego również oszukała Krycha. - Wywiozła mnie do Slough i wyłudziła 200 funtów za rzekome załatwienie pracy. Gdy się okazało, że pracy nie ma, zacząłem się stawiać - opowiada nerwowo. - Groziła mi, że mnie i moją dziewczynę wywiezie do lasu, że nas pozabijają. Marcin potwierdza, że Krycha ma powiązania międzynarodowe. - Cały czas wokół jej gangu kręciły się jakieś typy z Pakistanu, Rosji, Ukrainy. Angielscy policjanci mówili mi, że są zamieszani w głośne morderstwo 20 Chińczyków na wybrzeżach Wielkiej Brytanii - mówi Dembek.