Wczoraj w końcu ustalono, kim jest dziecko. Na policję zgłosił się ktoś podający się za krewnego chłopczyka. Policja dotarła w ten sposób do babci malucha. Wiadomo, że porzucone dziecko mieszkało z nią oraz z matką, ustalony został też ich adres. Trwają przesłuchania kobiet. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie: Dlaczego dziecko było samo?
Na leżącego w wózku chłopczyka natknął się Jacek Bańczyk (46 l.). W odludnej części parku, tuż obok wąskiej alejki, stał wózek, z którego dochodziło cichutkie kwilenie malca.
Przeczytaj koniecznie: Bytom, śląskie: Gdzie są rodzice porzuconego chłopca? (ZDJĘCIA)
- Dzieciak był ciepło ubrany, miał odpakowaną czekoladę, którą już zdążył się umorusać. Przy wózku na ziemi leżała jego butelka z piciem. To mnie zastanowiło, bo przecież każdy rodzic od razu podnosi dziecku butelkę, gdy ją wypuści z rąk - opowiada pan Jacek.
Poszukiwania rodziców malca w parku i jego okolicach nie dały żadnego rezultatu. Pan Jacek o sprawie powiadomił więc policję, a maluch trafił do bytomskiego domu dziecka.