Mieszkaniec Mazowsza został przywieziony do gorzowskiej lecznicy aż z Grójca. Nad Wartą lekarze mieli ocenić jaki jest jego stan psychiczny. Został osadzony na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu. Wraz z nim w sali znajdowało się jeszcze trzech innych pacjentów. No i we wtorek wieczorem wybrali wolność. Okna na oddziale specjalnym, popularnej ,,dziewiątce'', zabezpieczone są kratami, które zamyka kłódka. No i tę właśnie kłódkę w sobie tylko wiadomy sposób przecięli. A później hop i cała czwórka lądowała na trawniku. Tyle, że skok z wysokiego pierwszego piętra jeden ze zbiegów przypłacił złamaniem nogi. Dla niego ucieczka jeszcze się na dobre nie zaczęła, a już się zakończyła. Na nogach była już ochrona szpitala, a kilkanaście minut po nieszczęsnym skoku pacjenta, którego okrzyki bólu słychać było w całym szpitalu, w gorzowskim garnizonie policji ogłoszono alarm. Jeszcze tego samego wieczora na jednej ze stacji benzynowych na rogatkach miasta policjanci zatrzymali kolejnego uciekiniera. Nadal jednak brakowało dwóch.
Z ustaleń policji wynikało, że oszust z Mazowsza wraz z pacjentem psychiatryka mogli pojechać do Wielkopolski. Czym? Taksówką! I ten trop doprowadził kryminalnych do kolejnego poszukiwanego. Kilkanaście godzin po ucieczce właśnie w Wielkopolsce zatrzymano trzeciego ze zbiegów. Jak jednak powiedział ,,SE'' rzecznik lubuskiej policji podkom. Marcin Maludy, to nie był aresztowany oszust. Tak więc mazowiecki Tulipan nadal grasuje na wolności. A korzystając ze swych umiejętności zwodzenia kobiet, może je wykorzystywać podczas dalszej ucieczki.