Na tym etapie śledczy milczą w kwestii danych personalnych osoby podejrzewanej, jak i konkretnych przepisów, z których sformułowane zostaną zarzuty. Taki ruch to pokłosie żmudnego dochodzenia, w ramach którego badano zapisy z kamer, analizowano stosy dokumentów i zasięgano opinii specjalistów.
Czytaj też: Dominik pomagał kobiecie z wózkiem, stracił obie nogi. „Skrzywdziło go to, co najbardziej kochał”
Tragedia rozegrała się w połowie lutego na peronie w Woli Bierwieckiej. 17-letni Dominik zaoferował pomoc matce z dzieckiem w opuszczeniu pociągu. Gdy próbował ponownie wejść do wagonu, drzwi miały przytrzasnąć mu rękę. Nastolatek znalazł się na torach pod ruszającym składem. W wyniku zdarzenia stracił obie nogi i dłoń. Pociąg zatrzymał się dopiero po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Jak ustalono, hamulec bezpieczeństwa uruchomił jeden z pasażerów.
Zobacz też: 17-letni Dominik stracił obie nogi na stacji. Wstrząsające wyniki kontroli. Cała lista uchybień!