Władze Opola od dawna łakomie spoglądały w stronę okolicznych gmin. - Bo miasto musi się rozwijać. Aby tak się stało, potrzebne są nowe tereny inwestycyjne. Słowem, trzeba poszerzyć granice miasta - argumentuje wiceprezydent Marcin Rol. Twierdzi, że miejska administracja będzie lepiej zarządzała nowymi terenami niż ich obecni właściciele. - Zyskają też mieszkańcy, bo będą nowe miejsca pracy, a do tego w Opolu mamy niższe opłaty komunalne - wylicza.
Jednak te argumenty nie trafiają do mieszkańców Czarnowąsów (gmina Dobrzeń Wielki). - Nikt nas nawet nie zapytał, czy chcemy do Opola. A my nie chcemy! Dobrze nam tak, jak jest. Przyłączenie do Opola to dla nas same problemy z nowymi dokumentami. Zajmuje to czas i kosztuje - denerwuje się Krystyna Pietrek, sołtys Czarnowąsów. A ponieważ te opinie władz Opola nie obchodzą, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Na rogatkach wsi stoją poniemieckie betonowe bunkry i barykady z worków z piaskiem. - Będziemy bronić naszej wsi przed Opolem - mówią zdesperowani.
Ale planują też kroki zaczepne. - 12 lipca organizujemy wielką demonstrację w Warszawie! - zapowiada sołtys Krystyna Pietrek. Tego dnia na posiedzeniu Rady Ministrów (to ona ma ostatecznie zdecydować o powiększeniu Opola) politycy mają rozmawiać o przyszłości Czarnowąsów.
Czytaj też: Grażyna Torbicka da pracę mamie?