Z policyjnej celi w Kamiennej Górze (woj. dolnośląskie), gdzie do niedawna przebywał, Samuel N. został przeniesiony do zakładu karnego w Wołowie. To pilnie strzeżony obiekt, w którym przebywają szczególnie groźni więźniowie, sprawcy najcięższych przestępstw - mordercy i gwałciciele. Zabójca Kamilki jest tam pod dozorem kamer i strażników. I tak będzie aż do chwili, gdy trafi na obserwację psychiatryczną. Dokąd? Prawdopodobnie do pobliskiego Lubiąża, gdzie znajduje się znany szpital psychiatryczny. Na jak długo?
- Takie badania mogą potrwać nawet osiem tygodni - wyjaśnia Violetta Niziołek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.
Lekarze będą obserwować Samuela N. w dzień i w nocy. Poznają szczegóły z jego życia, zadadzą mu setki pytań o najdrobniejsze zdarzenia z przeszłości, przyjrzą się jego reakcjom. - Zapewne przeprowadzą też specjalistyczne testy psychologiczne. W niektórych przypadkach wykonuje się nawet tomografię - tłumaczy Tomasz Chowaniec (40 l.), psychiatra z Wrocławia.
Jeśli lekarze stwierdzą, że zabójca Kamilki jest chory umysłowo - uniknie on kary. Trafi na leczenie i może nawet kiedyś odzyska wolność.
Zobacz: Morderca 10-latki z Kamiennej Góry NIEPOCZYTALNY? Trafi na obserwację psychiatryczną?