Weekend w Polsce był upalny i słoneczny, ale w niedzielne popołudnie siły natury pokazały swoje katastrofalne oblicze. Nad naszym krajem starły się dwie masy powietrza – gorącego, zwrotnikowego oraz chłodniejszego polarno- morskiego znad Holandii. Stracie wyżu z niżem doprowadziło do nawałnic, które wczoraj przemieszczały się z północy na południe kraju.
Zaczęło się od czarnych chmur, przykrywających niebo. Potem zerwał się silny wiatr, a na koniec lunął deszcz. W przeciągu ułamka sekundy nawałnice tak urosły w siłę, że niszczyły wszystko co stanęło im na drodze. Wichury zrywały dachy z domów, wyrywały drzewa z korzeniami, które spadały na ulice i zaparkowane samochody. Pioruny poraziły kilkanaście osób, w tym małżeństwo odpoczywające w Niedzicy w Małopolsce.
Największe spustoszenie gwałtowne burze spowodowały na Mazowszu. W samej tylko Warszawie strażacy ponad 100 razy wyjeżdżali na interwencje. Wiatr osiągał ponad 90 km/h. Jeszcze gorzej było w Płońsku, gdzie wichury zrywały linie energetyczne, a w Pluskocinie w powiecie płońskim pod naporem silnych podmuchów zawalił się dom. Na szczęście nikt nie ucierpiał
Nawałnice uderzyły też w woj. kujawsko- pomorskie, gdzie ranne zostały trzy osoby i woj. łódzkie. W pobliżu Golubia- Dobrzynia na samochód zawaliło się drzewo. Lekkich obrażeń doznali kierowca i pasażerowie.
Pracownicy zakładów energetycznych od świtu pracują, aby naprawić zerwane linie. Strażacy wypompowują wodę z zalanych piwnic we Włocławku i Świeciu.