Niewierzący i poganie też należą do Kościoła

2009-01-07 4:00

Specjalnie dla nas w Święta Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego Jego Eminencja, Wielce Błogosławiony Sawa, Prawosławny Metropolita Warszawski i Całej Polski.

"Super Express": - Eminencjo, prawosławie posiada istotną pozycję wśród Kościołów obecnych na Bliskim Wschodzie. Większość palestyńskich chrześcijan to osoby wyznania prawosławnego - wspomnijmy choćby wdowę po Jasirze Arafacie. Jak Eminencja ocenia eskalację konfliktu w Strefie Gazy i rosnące niepokoje w Ziemi Świętej?

Metropolita Sawa: - To bolesny temat dla wszystkich chrześcijan - tym bardziej dla tych, którzy tam mieszkają. Zdawałoby się, że Ziemia Święta - przez pamięć o miejscu narodzin Chrystusa - powinna być ziemią pokoju. A jednak przez całą historię tej ziemi jest ona świadkiem walk między ludźmi. W lutym - pod egidą patriarchy Jerozolimy i prezydenta Autonomii Palestyńskiej - w Betlejem odbędzie się duże spotkanie wysłanników z całego prawosławnego świata, którego tematem będzie pokój. Zaproszeni na to spotkanie są również przedstawiciele innych Kościołów i religii. W krytycznych momentach skonfliktowani mieszkańcy tych ziem umieli pokonać trudności. Myślę, że Bóg pomoże i teraz również je pokonają. W każdą Wielką Sobotę w prawosławnych świątyniach na całym świecie głoszona jest modlitwa o pokój w Ziemi Świętej.

- Polski Autokefaliczny Kościół prawosławny utrzymuje przyjacielskie stosunki z siostrzaną cerkwią w Rosji. W naszym kraju nie ma więc chyba osoby, która lepiej się orientuje w tej kwestii od głowy polskiego prawosławia. A zatem jaka będzie Rosja po śmierci patriarchy Aleksego II i kto zostanie jego następcą?

- Cerkwią kieruje Duch Święty - ludzie są narzędziami w Jego rękach - i nigdy nie pozostawia cerkwi w próżni, tylko powołuje odpowiednich ludzi, aby nią kierowali. W Rosji mają z kogo wybierać - jest tam 230 biskupów - i ten wybór zostanie dokonany w dniach 27-29 stycznia. Zaś 1 lutego odbędzie się intronizacja.

- Czyli kto z dwustu trzydziestu?

- Ha! To już jest kombinowanie czysto ludzkie - jednym się podoba nos jednego, innym drugiego itd. Spekulacji jest wiele. Najczęściej wymienia się metropolitę Cyryla. Ale są też trzy inne kandydatury uważane za poważne. Kto by to nie był, miejmy nadzieję, że będzie dobrze służył cerkwi. Dobrze, że dziś nie ma już na wybór takiej presji władz cywilnych, jaka była za reżimu komunistów.

- Jakie cechy składają się na osobowość metropolity Cyryla?

- Znam go z lat młodości. To człowiek bardzo energiczny, wykształcony, obyty - w końcu odpowiada za stosunki rosyjskiego prawosławia z zagranicą - no i oddany cerkwi. Jest ekumenistą.

- Ekumenizm to dziś wielki ruch...

- I sprawa delikatna - bo zależna od dwóch stron. Każda z nich musi mieć chęć wypracowania kompromisu, który nie naruszy tradycji pierwotnego Kościoła. A z tym są problemy. Podam przykład szeroko rozumianych Kościołów protestanckich. Te z nich, które wprowadziły kapłaństwo kobiet, same wyłączyły się z prac ekumenicznych. Bo na to nie pójdziemy ani my, prawosławni, ani katolicy. Problem zjednoczenia nie jest jednak kwestią ludzką - czas i sposób pozostawmy woli Boga. Teraz najważniejsze jest to, że ludzie ze sobą rozmawiają.

- Czy idea ekumenizmu ma jakieś granice? Co mielibyśmy rozumieć pod terminem zjednoczenie? Poza sferą doktrynalną jest przecież sfera tradycji estetycznych - np. piękno katolickich czy prawosławnych szat liturgicznych...

- Nie ma granic Kościoła, nie ma granic ekumenizmu. Tylko w sensie administracyjnym Kościół posiada granice, natomiast merytorycznie - żadnych. Dla prawosławnych do Kościoła należy cały świat: i ptaki, i drzewa, i woda - wszystko. Poganie i niewierzący również należą do Kościoła. Choć nie sensu stricto tak jak my. Ale człowiek jest przecież obrazem Bożym - ma duszę, a dusza jest częścią Boga w człowieku. Ktoś mógł się urodzić w jaskini, nic nie wiedzieć o Chrystusie, ale przecież jego natura, jak mówił Tertulian, jest chrześcijańska. Wróćmy do ekumenizmu. Naturalnie, po ludzku możemy określić sprawy nie do przejścia - są nimi ustalenia dogmatyczne, od których, o czym wspominałem, odeszły wolne Kościoły protestanckie. Ważne jest również, aby chrześcijanie byli nimi nie tylko z nazwy, ale naprawdę - tak aby mieli w sobie strach Boży i głęboką wiarę. Wówczas Bóg pomoże. Cóż, chrześcijanie mocno oddalili się od źródeł Kościoła. Nietzsche zwrócił na to uwagę, gdy został zapytany o to, dlaczego nie identyfikuje się z żadną wspólnotą chrześcijańską...

- Czy głowa Kościoła rzymskiego odwiedzi kiedyś największy prawosławny kraj?

- Myślę, że odwiedzi. I to bardzo szybko.

- A jak układają się stosunki prawosławno-katolickie w Polsce?

- Na dzień dzisiejszy, dzięki Bogu, nie potrafię powiedzieć o nich nic złego. A dobrego - bardzo wiele.

- Jaki jest stosunek Kościołów prawosławnych do problematyki bioetycznej - przede wszystkim do głośnych ostatnio kontrowersji w sprawie metody zapłodnienia in vitro?

- Nasze stanowisko jest zbieżne ze stanowiskiem Kościoła katolickiego.

- Prawosławie towarzyszy polskiej państwowości od jej zarania. Wkład prawosławnych Polaków w chwałę naszej ojczyzny to temat na oddzielny wywiad. Był jednak czas, po ponad stu latach zaborów, gdy w cerkwi na naszych ziemiach ścierały się dwie wizje - kanonicznej podległości wobec Moskwy i autokefalii. Jeden z poprzedników Eminencji poniósł krwawą ofiarę w tym sporze...

- Metropolita Jerzy, inicjator autokefalii naszego Kościoła, został zastrzelony 8 lutego 1923 roku przez archimandrytę Smaragda, przeciwnika autokefalii. Ale szukanie przyczyny tego dramatu w ich poglądach na cerkiew - co by podkreślało ostrość sporu - nie jest do końca właściwe. W tej sytuacji ważne były również urazy osobiste. A polskie prawosławie cieszy się autokefalią.

- Co jest specyfiką polskiej cerkwi? Co stanowi o jej polskości?

- Specyfiką jest mieszanina narodowa - w naszych świątyniach modlą się Polacy dziedziczący tradycje wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej. W większości są to osoby narodowości białoruskiej. Sporo jest też Ukraińców. Trochę etnicznych Polaków. Bardzo mało Rosjan. Oprócz tego: Łemkowie, Hucule, Rusini... Mieszkający w Polsce Grecy, Serbowie, Macedończycy, Bułgarzy, Ormianie, Rumuni, egipscy koptowie. W sensie duszpasterskim to trudna praca, w użyciu mamy wiele języków. Dziś wschodnią granicę Polski stanowi rzeka Bug. Ale za tą granicą można spotkać skupiska ludzi, którzy mówią o sobie: prawosławni Polacy. Nasi wierni spotykają się z określeniami: ruski, kacap. To nie jest tak. Ja miałem trzydzieści lat, gdy pierwszy raz pojechałem do Moskwy. Jaki ze mnie kacap? Urodziłem się tutaj, tutaj się wychowałem - Polska to mój kraj.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki