Kajetan P. zamordował niewinną kobietę, by osiągnąć, jak twierdził, wyższy poziom samodoskonalenia. Poderżnął jej gardło, obciął głowę i ukrył zwłoki we własnym mieszkaniu, gdzie planował je zjeść. Gdy dwa tygodnie później został złapany na Malcie, do wszystkiego się przyznał.
Prokuratura była pewna, że postawienie go przed sądem i skazanie na dożywocie pójdzie gładko. Jednak po ośmiotygodniowej obserwacji psychiatrycznej biegli nie byli w stanie stwierdzić, czy bibliotekarz morderca jest poczytalny. Tym bardziej że w trakcie badania zaatakował kawałkiem szkła panią doktor! Opinię wydali dopiero po czterech miesiącach. - Otrzymaliśmy ten dokument, ale nie zdradzamy wniosków - mówi Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jak udało nam się ustalić, biegli uznali, że Kajetan P. jest niepoczytalny i nie może odpowiadać przed sądem. Najprawdopodobniej stwierdzili u niego chorobę psychiczną.
Śledczy nie chcą jednak dać za wygraną i od tygodnia wczytują się w obszerną treść opinii biegłych. Zażyczyli sobie także dostarczenie całej dokumentacji medycznej sporządzonej w trakcie obserwacji, co zdarza się niezwykle rzadko.
Jeśli to okaże się za mało, prokurator może jeszcze przesłuchać biegłych albo spróbować powołać inny zespół medyków. To jednak nie takie proste, bo opinia wydana przez lekarzy jest - jak usłyszeliśmy - "rzeczowa i jednoznaczna".
Zobacz: Namawiał 12-latkę do ROZEBRANIA SIĘ! 35-latek zatrzymany