Obrońca się nie stawił

2008-10-22 4:00

Aż 500 tomów liczą akta w sprawie śląskiej mafii paliwowej. Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Katowicach miał ruszyć proces dotyczący jednej z największych afer gospodarczych ostatnich lat. Nie zaczął się, bo na sali zabrakło jednego z obrońców.

Choć w sądzie stawili się wczoraj wszyscy oskarżeni, prokurator nie zaczął odczytywania liczącego 700 stron aktu oskarżenia. W sądzie nie zjawił się bowiem adwokat Władysława G. Oskarżony tłumaczył, iż w ubiegłym tygodniu zmienił obrońcę, a nowy adwokat nie zdążył się jeszcze zapoznać z aktami. Sprawą ma się zająć Okręgowa Rada Adwokacka. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 28 października.

W sprawie śląskiej mafii paliwowej oskarżonych zostało 21 osób. Prokuratura zarzuca im, że oszukali Skarb Państwa na 500 mln zł poprzez nielegalny i fikcyjny obrót paliwami i fałszowanie faktur. Głównym oskarżonym jest znany z zamiłowania do grupy "Dżem" Henryk Musialski (56 l.), swego czasu właściciel jednego z najnowocześniejszych w Polsce studiów nagrań. Na ławie oskarżonych zasiada również najbardziej znany polski detektyw Krzysztof Rutkowski (48 l.).

Henryk Musialski, który dobrowolnie chce poddać się karze, krytykował wczoraj śląski wymiar sprawiedliwości. - Przynajmniej w Katowicach kodeks dla większości prokuratorów i sędziów jest po prostu niczym. Według mojej subiektywnej oceny, i nie tylko mojej, ten wymiar sprawiedliwości jest wymiarem niesprawiedliwości - przekonywał Henryk Musialski.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki