Nie mieściła się w fotelu w kinie, z trudem wciskała się na siedzenie autobusu miejskiego czy tramwaju. W krytycznym momencie pani Agnieszka ważyła aż 122 kilogramy! - Nie było dla mnie ubrań. Choć akceptowałam swoją wagę, tak naprawdę czułam się źle - wspomina dziś czasy, kiedy była bardzo puszystą kobietą. Co jakiś czas próbowała schudnąć. - Stosowałam wiele diet. Początkowo nawet przynosiły efekty, ale potem znowu przybierałam na wadze - opowiada.
Przeczytaj też: Otyłość to wina wirusa, a nie nasza?
Młodą kobietą wstrząsnęła dopiero śmierć mamy, która zmarła z powodu powikłań związanych z otyłością. - Gdy mama umierała, obiecałam jej i sobie, że zrobię wszystko, aby schudnąć - mówi pani Agnieszka. I nareszcie się udało! Zmieniła całkowicie sposób odżywiania. Teraz je obowiązkowo 5 małych posiłków dziennie, ostatni 1,5 godziny przed snem. Zrezygnowała z białego pieczywa i smażenia potraw.
- Gdy trochę schudłam, zaczęłam uprawiać sport. Najpierw taki, który nie obciąża stawów, czyli np. pływanie. Teraz biegam - tłumaczy. Ale to nie koniec zmian. Pani Agnieszka napisała książkę "Śmierć grubej Berty, czyli jak skutecznie zabić w sobie grubasa" i bezpłatnie pomaga schudnąć osobom otyłym.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail