Rychwał: Jan Szmytka pobił Niemców, bo macali mu kozę!

Kiedy Jan Szmytka (53 l.) spod Rychwału (woj. wielkopolskie) zobaczył, że do jego kózki Kasi (5 mies.) dobierają się niemieccy turyści, zezłościł się nie na żarty. Podbiegł do intruzów i najpierw z całej siły zdzielił Niemca w twarz, a potem dołożył jego żonie.

- Mam dosyć tego, jak traktują nas Niemcy. To przecież ja tu jestem gospodarzem, a oni wleźli jak na swoje - utyskuje pan Jan i czule głaszcze swoją kózkę.

Tego dnia, gdy podstarzali Niemcy zrobili najazd na jego ziemię, pan Jan jak co dzień uczciwie pracował na swoim gospodarstwie. Doglądał inwentarza, przerzucał siano. - I wtedy nagle zobaczyłem, że pod płot podjechał srebrny golf - opowiada roztrzęsiony mężczyzna. Panu Jankowi ostatnio ktoś ukradł z obory 7 krów, więc gdy tylko zobaczył intruzów, ruszył brać w obronę swój dobytek. Gdy podbiegł bliżej, zorientował się, że to para niemieckich turystów dobrała się do jego kózki i swymi łapskami gładziła jej mięciutką sierść. - Tak się zdenerwowałem... - mówi Jan Szmytka, który nie czekając na tłumaczenia turystów, z całej siły przyłożył Niemcowi w twarz. - Niemiec aż podskoczył, a potem upadł - mówi zdenerwowany rolnik. Wtedy na pomoc mężczyźnie przybiegła Niemka. Pan Jan nawet się nie zastanawiał i ją także walnął z całej siły. Po wszystkim wygiął w aucie Niemców drzwi, a gdy ci przestraszeni próbowali uciekać - wpadli samochodem wprost do rowu. Potem w prokuraturze Niemcy tłumaczyli się, że chcieli zrobić sobie tylko zdjęcie z kózką. - To dlaczego nie przyszli do mnie jak do gospodarza? Tylko panoszyli się jak po swoim folwarku? - pyta Jan Szmytka.

Teraz Prokuratura Rejonowa w Koninie (woj. wielkopolskie) prowadzi śledztwo w tej sprawie. Najprawdopodobniej pan Jan usłyszy zarzut naruszenia nietykalności cielesnej i uszkodzenia mienia. Może za to trafić do więzienia nawet na 5 lat. - Ale za co? Przecież ja broniłem swojej kózki? - bezradnie rozkłada ręce pan Jan.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki