Spoczęli w jednym grobie – Karolina T. (+32 l.), jej mąż Adam (+32 l.) oraz ich dzieci – 5-letni Danielek i nienarodzony synek pary. - Ludzki umysł nie jest w stanie pojąć tej tragedii - mówił proboszcz miejscowej parafii, który koncelebrował mszę, a poruszeni żałobnicy, szlochając, wspominali swoich sąsiadów. - Takich ludzi ze świecą szukać. Cud boski, że chociaż Martynka przeżyła – mówili jeden przez drugiego.
10-letniej Martynki nie było na pogrzebie. O śmierci rodziców i rodzeństwa dowiedziała się od babci w szpitalu, gdzie jeszcze leży po wypadku.
Przypomnijmy: w minioną środę samochód rodziny T. staranowała cysterna przewożąca mleko. To była istna masakra. Adam i Daniel zginęli na miejscu, Karolina umarła na rękach ratowników, którzy usiłowali jeszcze ocalić jej nienarodzonego synka. Nadaremno...