Wyznanie ojca aresztowanego przez policję: Pójdę do więzienia bo porwałem swoje dzieci

2010-07-29 18:15 Stanisław Kryściński

Oto do czego jest zdolny ojciec, który kocha swoje dzieci ponad własne życie! Rafał Lewicki (34 l.) z Międzylesia (woj. warmińsko-mazurskie) porwał swoich synów i ukrywał się z nimi nad morzem. Tam wpadł w ręce policji.

- Zrobiłem to dla moich synków. Moja była żona najpierw mnie katowała, a teraz wyżywa się na moich ukochanych dzieciach. Musiałem je ratować i jestem gotowy iść za to do więzienia - mówi zakuty w kajdany ojciec.

Pan Rafał jest drobnej budowy i przekonuje, że nie miał szans w starciu z pokaźnej postury kobietą, jaką jest jego była żona. A ta podobno nie miała skrupułów, by lać go przy każdej nadarzającej się okazji. Mężczyzna nie wytrzymał i zdecydował się na rozwód. Ale wtedy rozpoczęła się bezpardonowa walka o dzieci.

Mężczyzna utrzymuje, że po rozwodzie nie mógł się doprosić o spotkanie z Igorkiem (6 l.) i Adriankiem (8 l.) i przez siedem miesięcy nie widział własnych synów (chłopcy zgodnie z nakazem sądu mieszkali z matką)! Postanowił wyrwać je z rąk matki.

- Serce mi pękało na samą myśl, co przeżywają moi synowie, dlatego ich porwałem - wyznaje Rafał Lewicki. Pan Rafał wyczekał na odpowiedni moment, kiedy synowie byli w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym. Szybko zapakował maluchy do samochodu i uciekł z nimi nad morze.

Matka natychmiast wezwała policję, która ruszyła w pościg za ojcem porywaczem. Po kilku dniach grupa pościgowa dopadła ojca z dziećmi. Igorek i Adrianek wrócili do matki, a pan Rafał trafił do policyjnej celi, w której spędzi przynajmniej trzy miesiące.

Dotarliśmy do byłej żony Rafała Lewickiego. Ale Anna L. nie chciała rozmawiać z reporterami "Super Expressu". - Dzieci są u mnie i tak zostanie - rzuciła nam jedynie przez drzwi.

Najnowsze