Krauze w Wigilię przegrał walkę z rakiem. Choć był dzielny, bał się cierpienia

2014-12-27 3:00

Był wyjątkowym reżyserem. Z doskonałym wyczuciem tematu. Każdy jego film robił furorę, nie pozostawał bez echa i na długie lata tkwił w naszych głowach. Niestety Krzysztof Krauze (61 l.) żadnego filmu już nie nakręci. W Wigilię zmarł po 8-letniej walce z rakiem prostaty.

Krauze zadebiutował w 1976 roku. Pierwszy film "Pierwsze kroki" może nie był dziełem sztuki, ale reżyser powoli piął się do góry. Widzowie dobrze przyjęli "Nowy Jork, czwarta rano" z 1988 roku. A potem niemal każdy jego film był hitem. I "Gry uliczne" (1996) i "Dług" (1999), którego scenariusz powstawał w archiwum "Super Expressu". Nie należy też zapominać o "Moim Nikiforze" (2004), "Placu Zbawiciela" (2006) czy ostatnim filmie "Papusza" (2013).

Niestety w trakcie prac do "Placu Zbawiciela", na początku 2006 roku, Krauze dowiedział się, że ma raka prostaty. Nie poddał się, walczył. I nadal pracował.

- Rak to przede wszystkim wyzwanie. Ci, co z niego wyszli, mówią, że nigdy by się tak nie przebudowali wewnętrznie, gdyby nie choroba. Każda książka napisana przez osobę, która z niego wyszła, kończy się słowami: "Jestem wdzięczny" - mówił reżyser w wywiadzie przeprowadzonym w 2010 roku. - Ten moment, kiedy dowiedziałem się o wyniku biopsji, pamiętam bardzo dobrze. Do dziś pamiętam, że to nie zrobiło na mnie jakoś zbyt silnego wrażenia. Doświadczenie uczy, że umiera ktoś inny - jest bardzo trudno uwierzyć, że może cię dotknąć śmiertelna choroba. Ja uważam, że ten rak jest mną, ja mu bardzo dużo zawdzięczam - tę zdolność odróżniania tego, co ważne, od tego, co nieważne - wyznał w programie "Druga strona medalu".

Zobacz też: NIE ŻYJE Krzysztof Krauze - wyreżyserował Plac Zbawiciela i Papuszę. Miał 61 lat

Ale choć był dzielny, bał się cierpienia. Swojego i bliskich. Chciał mieć nawet prawo do eutanazji.

- Mam dość tyranii państwa i Kościoła. Chcę być sobą. Bycie sobą to również prawo do niebycia. Prawo, aby odejść godnie - bez wysokich pięter, torów, wanien krwi. Śmierć to czasami jedyne lekarstwo na życie. Chcę mieć do niego prawo. Chcę mieć na nie receptę, niech leży przy łóżku. I nie zawaham się jej użyć. Agonia w torturach z nagrodą w zaświatach? Pozostawiam ten radosny przywilej biskupom - powiedział reżyser w jednym z wywiadów.

Krzysztof Krauze zmarł w Wigilię, w szpitalu w Warszawie. Do końca wspierała go kochająca żona Joanna Kos-Krauze (42 l.).

Zobacz też: Krzysztof Krauze NIE ŻYJE. Kim był, co osiągnął?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki