Polacy trzymają w szufladach setki tysięcy złotych

2026-09-11 0:00 Materiał sponsorowany

Z roku na rok świadomość ekonomiczna Polaków rośnie. Coraz więcej wiemy o zarabianiu pieniędzy i ich inwestowaniu. Ale wciąż za mało przyglądamy się naszym zobowiązaniom. Zwłaszcza zaciągniętym kredytom, w których potrafią ukrywać się błędy kosztujące często nawet dziesiątki tysięcy złotych. Dzisiaj w wielu przypadkach prawo pozwala nam te pieniądze odzyskać. Czasami nawet bez konieczności kierowania sprawy do sądu.

Paweł Wójcik z Votum Consumer Care o odzyskiwaniu pieniędzy z kredytów frankowych. Więcej przeczytasz na SE.
Autor: Votum Consumer Care sp. z o.o./ Materiały prasowe Paweł Wójcik, Prezes Zarządu Votum Consumer Care sp. z o.o.
Votum Consumer Care sp. z o.o.
Autor: Votum Consumer Care sp. z o.o./ Materiały prasowe

Frankowicze wygrywają 99% spraw w sądach*

Chyba żadna inna grupa nie zrobiła w ostatnich latach tyle dla ochrony konsumentów w naszym kraju, co frankowicze. To właśnie kredytobiorcy posiadający umowy kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim przez lata mierząc się ze skutkami wzrostu kursu waluty i związanym z tym wzrostem obciążeń kredytowych, podejmowali decyzje o dochodzeniu roszczeń. W licznych sprawach sądy stwierdzają nieważność umowy kredytowej, jeżeli uznają, że zawiera ona postanowienia niedozwolone, których nie można zastąpić innymi zapisami, a ich usunięcie prowadzi do braku możliwości dalszego wykonywania umowy. W konsekwencji kredytobiorcy mogą uzyskać zwrot nadwyżki ponad kwotę udostępnionego im kapitału i rozliczają się z bankiem z udostępnionej im kwoty kapitału. Zatem finalnie do odzyskania pozostają nadpłaty sięgające nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Często wartość wpłat kredytobiorców przewyższa dwukrotnie wartość pozyskanego od banku kapitału.

Spłacony kredyt CHF też można unieważnić

Niestety wielu kredytobiorców już na starcie rezygnuje z możliwości odzyskania swoich pieniędzy z banku, zakładając, że po spłacie kredytu nic im się nie należy. Tym bardziej, jeśli sprzedali swoją nieruchomość zakupioną ze środków z tego kredytu. Jednak nic bardziej mylnego. Sama spłata kredytu frankowego, a także sprzedaż domu czy mieszkania, w żaden sposób nie ogranicza możliwości skutecznego dochodzenia roszczeń od banku. Jednak nie każdy kredytobiorca zdaje sobie sprawę z tego, że w jego szufladzie mogą znajdować się dokumenty bankowe z wadliwymi zapisami. Choć świadomość w tym zakresie stale rośnie.

Mamy wiele historii takich klientów, którzy zdążyli już zapomnieć o swoim kredycie frankowym a dzisiaj cieszą się środkami odzyskanymi od banku po unieważnieniu umowy i realizują swoje plany finansowe oraz marzenia. W zasadzie co druga osoba, która zgłasza się dzisiaj do nas z prośbą o bezpłatną analizę, ma już spłacony kredyt CHF. A wynika to z faktu, że takich kredytów już się nie udziela i jest to zamknięta grupa spraw. Jednak wciąż szacuje się, że 250-300 tys. frankowiczów ze spłaconymi kredytami** nadal nic z nimi nie zrobiła. I dzisiaj ma do tego najlepsze możliwości, a sądy mocno przyspieszyły rozpatrywanie tego rodzaju spraw – informuje Paweł Wójcik, Prezes Zarządu Votum Consumer Care.

A co z kredytami w EURO?

Wbrew powszechnie panującej opinii problem wadliwych kredytów hipotecznych sprzed lat nie dotyczy wyłącznie umów powiązanych z frankiem szwajcarskim. Kiedy kurs CHF wyraźnie wzrósł w 2009 r. w stosunku do poprzednich okresów, banki proponowały klientom kredyty indeksowane do EURO. Według danych sektora bankowego można oszacować, że w latach 2009-2011 r. banki udzieliły ponad 100 tys. takich kredytów Polakom. Oczywiście eurowicze nie odczuli na swoich ratach kredytowych aż tak dużych różnic, jak frankowicze. Ale to nie zmiany kursowe są główną przyczyną unieważniania dzisiaj tych umów. Jednym z najczęściej kwestionowanych przez kredytobiorców elementów umów kredytów powiązanych z walutą obcą były postanowienia dotyczące sposobu ustalania kursów walut. W niektórych umowach mechanizm ten przewidywał możliwość ustalania przez bank kursów stosowanych przy wypłacie i spłacie kredytu, bez określenia w umowie wystarczająco precyzyjnych i weryfikowalnych zasad ich wyznaczania. Taki wadliwy mechanizm prawny może występować zarówno w kredytach frankowych, jak również indeksowanych do euro, dolara amerykańskiego, czy jena japońskiego. Nie liczy się zatem rodzaj waluty, a przede wszystkim treść konkretnej umowy oraz ocena zawartych w niej postanowień pod kątem ich zgodności z obowiązującymi przepisami, w tym ewentualnego charakteru niedozwolonych postanowień umownych.

Zawyżone koszty w kredytach gotówkowych

Frankowicze mogli przekonać się na własnej skórze o wadliwości stosowanych mechanizmów. Ich dług nie spadał, a w wielu sytuacjach nawet rósł i to pomimo regularnej spłaty rat przez lata. Jednak w przypadku kredytów konsumenckich, potocznie zwanych kredytami gotówkowymi, sprawa nie jest aż tak oczywista. Chodzi o kredyty inne niż hipoteczne czy firmowe, które Polacy zaciągają na remont, samochód, wakacje, bieżące potrzeby, czy spłatę innych zobowiązań. Zazwyczaj chodzi o kwoty od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. W takich kredytach na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Bank udzielił nam kredytu, a my go spłacamy zgodnie z harmonogramem. Jednak problem tkwi w szczegółach, a dokładnie w zapisach umownych. W przypadku części umów kredytowych stosowano dodatkowe opłaty związane z udzieleniem finansowania, w tym prowizje lub koszty ubezpieczenia. Sam fakt pobierania takich kosztów, a nawet ich wysokość, nie przesądza jednak o ich niezgodności z prawem, ale wątpliwości mogły natomiast dotyczyć sposobu ich naliczania i finansowania. W niektórych przypadkach koszty te były bowiem włączane do kwoty kredytu, co oznaczało, że były również objęte oprocentowaniem. Z punktu widzenia konsumenta istotne jest ustalenie, jakie były rzeczywiste koszty finansowania, w jaki sposób zostały one przedstawione w umowie oraz czy sposób ich naliczania i kredytowania pozostawał zgodny z obowiązującymi przepisami i postanowieniami zawartej umowy.

Z naszych analiz wynika, że nawet 9 na 10 umów*** może zawierać wadliwy mechanizm pobierania odsetek od kwot, które nigdy nie zostały udzielone klientom. A przypomnę tylko, że w wyroku z dnia 23 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej całkowicie zakwestionował taki mechanizm stosowany przez banki i instytucje pożyczkowe. I dzisiaj te pieniądze powinny trafić z powrotem do kredytobiorców. W coraz większej liczbie przypadków odzyskujemy takie kwoty na rzecz naszych klientów już na etapie przedsądowym. Choć to dopiero wstęp do sankcji kredytu darmowego. Ale to temat na kolejny artykuł – dodaje Paweł Wójcik.

Artykuł sponsorowany przez Votum Consumer Care sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu.

*W sprawach o dochodzenie roszczeń bankowych skuteczność przed sądem II instancji wynosi 99% w zakresie wyroków prawomocnych, tj. niezaskarżonych wyroków sądów I instancji oraz wyroków merytorycznych wydanych przez sądy II instancji. W sprawach przed sądem I instancji skuteczność wynosi 97,5%. (dane na dzień 31.12.2025 r.)

**Szacunki oparte na raportach okresowych banków.

***Dane na podstawie umów kredytów gotówkowych analizowanych przez Votum Consumer Care i inne podmioty należące do Grupy Kapitałowej Votum.

Votum Consumer Care sp. z o.o.
Autor: Votum Consumer Care sp. z o.o./ Materiały prasowe

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki