Zdesperowana kobieta opowiedziała dziennikarzom, jak to ojciec Roman zdjął jej majtki, potem zdjął swoje i położył się na niej. Poniżona, bita i śmiertelnie przerażona uciekła ze zbuntowanego klasztoru betanek. Jej wyznania opublikowaliśmy wczoraj. Były zakonnik po eksmisji zakonnic z Kazimierza zapadł się pod ziemię. Prokuratorzy, którzy prowadzą śledztwo w tej sprawie, nakazali poszukiwania.
- Aktualnie ustalamy miejsce jego pobytu - przyznaje Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka lubelskiej Prokuratury Okręgowej. Dodaje, że mężczyzna traktowany jest na razie jako świadek w sprawie, a nie podejrzany, więc nie wydano za nim listu gończego.
Ojciec Komaryczko oskarżany jest nie tylko o molestowanie seksualne byłych betanek. Miał o sobie mówić, że jest wcieleniem Chrystusa. Ostatni raz widziany był 10 października, w dniu eksmisji byłych betanek z klasztoru w Kazimierzu Dolnym. Prokurator, który z nim wówczas rozmawiał, twierdzi, że Komaryczko plótł trzy po trzy i nie było z nim kontaktu. Po przesłuchaniu były franciszkanin opuścił budynek prokuratury i słuch po nim zaginął.
foto piotr bŁawicki
O tym, co wyprawiał w klasztorze w Kazimierzu ojciec Roman Komaryczko, pisaliśmy wczoraj