Ich romans trwał trzy lata. Kiedy zerkali na siebie siedząc w pociągu mknącym przez Rosję, nie sądzili, że ich znajomość będzie trwała kilkanaście lat. - Od razu poczułam, że to jest wyjątkowy człowiek, że nie jest to ktoś przeciętny - opowiada dziennikarka w wywiadzie dla TVP. Po czasie okazuje się, że Odi jest snajperem specnazu - wyjątkowo brutalnej jednostki, działającej pod dyktando Władimira Putina. On zabijał wrogów Rosji, ona w emocjonujących reportażach relacjonuje to światu. To był dla niej szok. Z drugiej jednak strony, miłość wciąż wygrywała ze zdrowym rozsądkiem. Uczucie nie stygło nawet wtedy, gdy para kochanków nie widziała się przez kilka miesięcy. On bowiem na stałe mieszkał w Moskwie, ona w Warszawie. - Czasami nawet pół roku nie mieliśmy ze sobą kontaktu, wtedy decydowałam, że to już koniec, że dłużej tak już nie mogę, po czym po 5-6 miesiącach dzwonił telefon i znowu się widzieliśmy. Nie pytałam co się z nim działo, gdzie był. Nauczyłam się przy nim, że nie zadaje się pytań, bo Ogi i tak mi na te pytania nie odpowie - opowiada Wojtacha. Dziennikarka stanęła przed trudnym wyborem. Albo wybiera niepewne życie w Moskwie u boku człowieka, który nigdy nie mówi o swojej pracy, albo zostaje w Warszawie i postawi na rozwój swojej kariery. Wybrała to drugie.
O tej trudnej, kontrowersyjnej miłości, korespondentka wojenna opowiada w swojej nowej książce "Zabijemy albo pokochamy. Opowieści z Rosji". Jak sama przyznaje, tuż po wydaniu książki zaczęła na nią spływać fala krytyki. Dziennikarka zapowiada, że liczyła się z takim rezultatem i jest na to przygotowana. Niemniej warto zajrzeć do lektury. Jak mówi cytat reklamujący książkę, jest to "pełna emocji opowieść o romansie polskiej dziennikarki z wyjątkowo kapryśną Damą - Rosją".
Polecamy: Putin śpi na pieniądzach! Ile zarabia prezydent Rosji?