Grzybiarze natychmiast zadzwonili na komisariat. Przy zwłokach nie było dokumentów, jednak miejscowy policjant zidentyfikował ofiarę – Ryszarda P., mieszkańca pobliskiej wsi. Sąsiedzi widzieli go ostatnio, kiedy rowerem wybierał się na grzyby. Nie wrócił, ale myśleli, że zajechał do siostry Barbary, która mieszka kilka kilometrów dalej. To właśnie ona formalnie potwierdziła, że zabitym jest jej brat. Wszystko wskazywało na to, że doszło do tragicznego wypadku.
Sprawca miał pecha, bowiem feralnego dnia rano drogą, przy której znaleziono ciało, jechał dyżurny komendy powiatowej policji w Międzyrzeczu, asp. sztab. Jerzy Tryba. Zwrócił on uwagę na stojącego na poboczu busa z włączonymi światłami awaryjnymi. Mało tego, zapamiętał cechy charakterystyczne auta, m.in. rozbite lusterko. To było trafienie w ,,10''. Ruszyła kryminalna machina.
Sprawcą wypadku okazał się Sebastian R. (29 l.) z Grodziska Wielkopolskiego. Dochodzenie wykazało, że uderzył jadącego grzybiarza bokiem swego busa. Rowerzysta padł jak kłoda. A kierowca zamiast poprosić o pomoc dzwoniąc na numer 112, wysiadł z samochodu i zaciągnął mężczyznę w las, przysypał go liśćmi. Być może Ryszard P. wtedy jeszcze żył. 29-latek ściągnął też z drogi powyginany rower i rzucił go między drzewa. Po wszystkim odjechał.
Sebastian R. został zatrzymany, usłyszał trzy zarzuty: spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym nieudzielenia pomocy i ucieczki z miejsca zdarzenia. Grozi mu 8 lat więzienia. - Płaczę, kiedy myślę o tym, co się stało. To był mój jedyny brat - mówi Barbara, siostra zabitego Ryszarda. - Kochałam go, a teraz, przez drogowego pirata, żegnam na wieki - dodaje.