Pan Przemysław już od dziecka interesował się muzyką. A kiedy jako mały chłopiec usłyszał w radiu arię śpiewaną przez włoskiego tenora Luciano Pavarottiego, po prostu zakochał się w jego głosie. – Przez wiele lat był moim niedoścignionym mistrzem. Zawsze, kiedy miałem wolny czas, to bardzo dużo go słuchałem i wzorowałem się głównie na nim – opowiada pan Przemysław, który podobnie jak jego muzyczny wzór, dysponuje pięknym tenorem.
Jego przygoda muzyczna zaczęła się, kiedy miał 15 lat. Przyjęto go wówczas do Chóru Archikatedry Lubelskiej prowadzonego przez pana Mirosława Ziomka. Wkrótce śpiewał praktycznie we wszystkich liczących się chórach w jego rodzinnym mieście – Lublinie. Za namową dyrygentów, którzy z nim współpracowali, „śpiewająco” zdał do Państwowej Szkoły Muzycznej im. Tadeusza Szeligowskiego – rozwijał w niej swoje zdolności śpiewaka pod kierunkiem prof. Aliny Naumowicz. – Niestety tak się życie poukładało, trudna sytuacja rodzinna i materialna zmusiły mnie do podjęcia pracy. Nie miałem czasu na kontynuowanie edukacji, ale każdą wolną chwilę poświęcałem na podtrzymywanie mojej pasji śpiewając w chórach – wspomina pan Przemysław.
Artysta przy kasie
Pracę w Biedronce rozpoczął jeszcze w Lublinie, a kiedy przed ośmiu laty przeniósł się do Warszawy, nadal pozostał pracownikiem tego dyskontu. Przed dwoma laty rozpoczął współpracę z teatrem Studio Sztuk Scenicznych S3, prowadzonym przez śpiewaczkę operową Małgorzatę Godlewską. Dzięki niej pan Przemysław trafił do wrocławskiej Agencji Artystycznej Pro Musica założonej przez wybitnego dyrygenta Marka Tracza. – W styczniu spędziłem z nimi miesiąc w trasie koncertowej w Niemczech i Danii z projektem „The Best of Ennio Moricone”. To była niesamowita przygoda. Na początku przyszłego roku jedziemy w kolejne dwa tournée po Europie z nowymi projektami – mówi pan Przemysław.
Na wyjazd wykorzystał cały swój urlop, pracodawca nie robił mu trudności ze zgodą na konkretny termin. - Mam bardzo dobrych kierowników, którzy nigdy nie robili problemów w związku z moją działalnością muzyczną. Przy układaniu grafiku zawsze starają się uwzględnić moje prośby – podkreśla pan Przemysław. – Moi koledzy, gdy zajdzie taka potrzeba, też starają się pomóc. Choć takie sytuacje, w których muszę prosić ich o zamianę, na szczęście zdarzają się rzadko – dodaje. Biedronka pomogła też swojemu pracownikowi w zakupie drogiego stroju koncertowego, jakim jest frak – wniosek o dofinansowanie bez problemu zyskał aprobatę pracodawcy. – Bardzo szybko dostałem pozytywną odpowiedź na moją prośbę. Firma miło mnie zaskoczyła – mówi pan Przemysław.
Sztuka pomocy
To, że śpiew jest jego pasją, nie jest trudno zauważyć. W trakcie pracy cicho coś nuci, a gdy sklep jest już zamknięty dla klientów, śpiewa pełnym głosem, ku uciesze koleżanek i kolegów. – Również kiedy pracuję przy wypieku pieczywa w sąsiadującym ze sklepem pomieszczeniu, nie żałuję głosu. Kiedy tam jestem, to całą zmianę śpiewam sobie, ile dusza zapragnie. Koledzy mówią mi, że klienci to słyszą i pytają, kto tak ładnie śpiewa – opowiada pan Przemysław. Przemysław Chojnacki zajmuje się też działalnością charytatywną. Od 26 lat jest wolontariuszem akcji „Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę”. – Pochodzę z wielodzietnej rodziny, w domu było nas dziewięcioro – wyjaśnia. – Dlatego nauczyłem się dzielić z innymi swoim czasem i wszystkim, co mam – dodaje.
Materiał Informacyjny