Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską. Karetka pogotowia, którą młody lekarz i dwóch ratowników medycznych jechała do szpitala w Puszczykowie po pacjenta, wjechała pod pociąg. Kierowca zignorował czerwone światło i opuszczające się rogatki. Zdołał wjechać na przejazd i utknął na nim. Manewrował jeszcze autem tak, jakby chciał się ustawić równolegle do rogatek. Niestety stanął na torach, a sekundy później w karetkę uderzył pociąg. Auto zostało zmiażdżone. Cały wypadek nagrała kamera monitoringu na przejeździe. Mrożące krew w żyłach nagranie obiegło internet, a znawcy tematu zaczęli analizować, dlaczego kierowca postąpił tak jak postąpił. – W takim wypadku należy taranować rogatki – mówi Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji. Sebastian S. tak nie zrobił. Na miejscu zginął lekarz i ratownik medyczny. Kierowca cudem uszedł z tego wypadku z życiem. – Na dniach będzie wypisywany ze szpitala do domu – informuje Michał Smętkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Dlatego Sebastiana S. odwiedzili w szpitalu śledczy. Kierowca nie przyznał się do winy i nie chciał składać wyjaśnień. – Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym mężczyźnie grozi 8 lat więzienia – informuje Smętkowski.
Puszczykowo: wypadek karetki na przejeździe kolejowym. Kierowcy grozi 8 lat więzienia
2019-04-29
12:34
Kierowca karetki pogotowia, która na początku kwietnia wjechała w Puszczykowie (woj. wielkopolskie) pod pędzący pociąg usłyszał prokuratorskie zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Chociaż na razie jest wolny, bo prokuratura nie wnioskowała o areszt, Sebastian S. może trafić za kratki nawet na 8 lat.
i