Sztorm na Bałtyku pokonał doświadczonego kapitana. Zginął, ratując ludzi na jachcie

2019-09-18 3:54 OM, MAR
Zginął ratując ludzi na jachcie
Autor: reprodukcja Marcin Gadomski Zginął ratując ludzi na jachcie

Tragedia załogi polskiego jachtu na Bałtyku! W poniedziałek nieopodal Kłajpedy na Litwie sztorm przewrócił łódź, zmywając do morza jej załogę. Katastrofy nie przeżył 63-letni kapitan jednostki, który do końca ratował swoją załogę. Inny uczestnik rejsu wciąż jest poszukiwany.

Chociaż Czesław K. (+63 l.) mieszkał na Śląsku, od czterdziestu lat żeglował po jeziorach, morzach i oceanach. Kapitan był doświadczonym wilkiem morskim. Chętnie pływali z nim nie tylko turyści, ale i żeglarze chcący doskonalić swoje umiejętności. Przed weekendem na pokład czarterowego jachtu „Lilla W”, którym dowodził, zamustrowało sześcioro jego przyjaciół. Mieli płynąć do Szwecji, odwiedzając po drodze porty na Litwie i Łotwie. Pech chciał, że w okolicach Kłajpedy dopadł ich sztorm. W niedzielę ok. godz. 18 stracili silnik, a fale wywróciły jacht i zepchnęły go na mieliznę.

Przewróconą łódź niemal w tym samym momencie wypatrzyli na monitoringu pracownicy portu w Kłajpedzie oraz spacerowicze szukający bursztynu na plaży. Siedmioosobowa załoga walczyła już wtedy o życie.

- Jedni sami dotarli na brzeg, innym pomogła straż graniczna. Kapitan jachtu zmarł w wodzie. Ostatni członek załogi, 45-letni mężczyzna, nie został jeszcze odnaleziony - mówi Raminas Kažerskas, przedstawiciel litewskiej Marynarki Wojennej ds. współpracy cywilno-wojskowej.

Uratowani żeglarze zostali przewiezieni do szpitala w Kłajpedzie. Cierpią na hipotermię, jedna osoba ma problemy z sercem. Do Polski wrócą pod koniec tygodnia. We wtorek Litwini nie kontynuowali poszukiwań zaginionego 45-latka. Rodzina mężczyzny poprosiła mieszkańców Kłajpedy o przeszukanie nabrzeży.

Najnowsze