Tarnogórska policja ujawniła w czwartek (6 czerwca) szczegóły tego niezwykłego zdarzenia. „Repty” zgłosiły, że… zaginął im 22-letni pacjent. Wstawił się do lekarza na wizytę i nie bardzo mógł z nim nawiązać kontakt, bo był na mocnej tzw. bani. A jak pacjent jest nietrzeźwy, to często bywa agresywny. Ten akurat był. Spotkanie z lekarzem zakończył przedwcześnie, wyszedł z gabinetu i tyle go widziano. Lekarze bali się, by mu czasem nic się nie. Zdenerwowany pacjent miał przy sobie telefon. Policja zadzwoniła do niego. Gość odebrał i wyjaśnił, że się wcale nie zgubił, jest w parku może nie całkiem zdrowy, ale cały.
Policjanci na wszelki wypadek zlokalizowali 22-latka. A gdy go grzecznie poprosili o dokumenty, to pan się znów zdenerwował wykazując się agresywnością. Policji nie wylegitymował się, tylko bluzgał i chciał uciec. Trzeba było go obezwładnić. Gdy już wiadomo było kim jest 22-latek, to wyszło także na jaw, że figuruje w policyjnej bazie poszukiwanych. „Młodzieniec zamiast z powrotem do szpitala trafił do aresztu. Nakazem sądu, 22-latek najbliższe 60 dni spędzi w celi”.