Spis treści
Czterech chłopców wracało do domu. Wjechał w nich rozpędzonym oplem
Do dramatu doszło 7 października 2025 r. około godz. 19. Chłopcy w wieku 10, 12, 13 i 16 lat szli i jechali rowerami poboczem ul. Kartuskiej (DW 224). W pewnym momencie z dużą prędkością nadjechał Opel Insignia prowadzony przez Marcina R.
Według ustaleń śledczych kierowca prawą stroną auta uderzył kolejno w każdego z chłopców. Siła była tak duża, że dzieci upadały na jezdnię i pobocze. 10‑letni Igor zginął na miejscu. 12‑latek doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, realnie zagrażającego życiu. Dwaj pozostali chłopcy odnieśli poważne obrażenia narządów ruchu.
– To była ogromna siła uderzenia. Chłopcy nie mieli żadnych szans – podkreśla prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Zatrzymał się na chwilę… i uciekł
Jak ustalono, Marcin R. po potrąceniu zatrzymał auto kilkanaście metrów dalej. Wysiadł, podszedł do jednego z leżących chłopców, po czym wrócił do samochodu i odjechał w kierunku Pomieczyna.
Został zatrzymany dopiero trzy godziny później, w Lubaniu. Nie zgodził się na badanie alkomatem ani test na narkotyki — pobrano mu krew.
– Oskarżony nie tylko spowodował tragiczny wypadek, ale też uciekł, nie udzielając pomocy dzieciom, które walczyły o życie – mówi prok. Duszyński.
Prokuratura: działał w stanie nietrzeźwości i pod wpływem narkotyków
Akt oskarżenia obejmuje cztery przestępstwa:
- spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości i pod wpływem substancji psychotropowej oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia (art. 177 §2 k.k. w zw. z art. 178 §1a pkt 2 k.k.),
- nieudzielenie pomocy ofiarom (art. 162 §1 k.k.),
- prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości i pod wpływem narkotyków, mimo wcześniejszego skazania (art. 178a §1 i 4 k.k.) — zarzut postawiony dwukrotnie.
– Materiał dowodowy jest jednoznaczny. Oskarżony był wcześniej karany za jazdę po alkoholu, a mimo to ponownie wsiadł za kierownicę, będąc pod wpływem alkoholu i substancji psychotropowej – zaznacza prok. Duszyński.
Tymczasowy areszt i grożąca kara
Marcin R. został aresztowany 10 października 2025 r. i do dziś przebywa w areszcie tymczasowym.
Za najpoważniejszy zarzut — spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości i ucieczkę — grozi mu od 5 do 20 lat więzienia. Pozostałe czyny zagrożone są karami od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
– To jedna z najtragiczniejszych spraw ostatnich lat. Oskarżonemu grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności – podsumowuje prok. Duszyński.