Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2 (0:1) (Bobcek 63' - Nsame 11', Colak 90+3')
Lechia Gdańsk: Paulsen - Wójtowicz, Pllana, Rodin, Vojtko - Kapić, Żelizko, Mena, Sezonienko (88' Diaczuk) - Neugebauer (Sarenko 61'), Bobcek.
Legia Warszawa: Hindrich - Piątkowski, Augustyniak, Leszczyński, Chodyna - Elitim, Kapustka (81' D. Szymański), Vinagre (61' W. Urbański) - Krasniqi (61' Adamski), Nsame (72' Colak), Żewłakow (61' Kovacik).
Sędzia: Damian Sylwestrzak
Thriller w stolicy Pomorza
Jeszcze nie tak dawno pisaliśmy o ekipie Johna Carvera, że to najbardziej efektowna drużyna PKO BP Ekstraklasy. Mecze Lechii Gdańsk cieszyły oko, a co było równie ważne dla kibiców "Biało-Zielonych" - szły za tym punkty. Niestety, końcówka sezonu jest dużo gorsza i Gdańszczanie włączyli samych siebie do dramatycznej walki o utrzymanie w elicie. Z kolei Legia znacząco poprawiła sobie humory w dwóch ostatnich kolejkach. Wygrane z Widzewem i Termalicą dały pozostanie w Ekstraklasie, a dobry układ innych wyników spowodował, że stołeczny zespół włączył się do walki o puchary. Pierwszym wymogiem była wygrana na Polsat Plus Arenie.
W 11. minucie Legia udowodniła, że dobra forma z ostatnich tygodni to nie przypadek. Świetne dogranie z prawego sektora boiska Kacpra Chodyny wykorzystał Jean-Pierre Nsame! Fani Lechii zaczęli nerwowo obgryzać paznokcie. W 32. minucie w słupek trafił młody Leszczyński i na stadionie pojawiło się dominujące "uff". "Wojskowi" utrzymali prowadzenie do przerwy, a Lechia miała o czym myśleć.
Trener John Carver najpewniej wstrząsnął swoimi podopiecznymi, bo już trzy minuty po przerwie po stałym fragmencie bliski wyrównania był Mena. Kolumbijczyk obił słupek. Gospodarze zyskali minimalną przewagą, którą udokumentowali w 63. minucie spotkania. Z prawej strony dobrze dograł Camilo Mena, a do siatki trafił walczący o koronę króla strzelców Tomas Bobcek.
Obie drużyny potrzebowały zwycięskiego gola, więc końcówka trzymała wszystkich w napięciu. Swoje szanse mieli Sezonienko i Bobcek, ale lepszy był Hindrich. W 87. minucie Damian Sylwestrzak wyrzucił z boiska Iwana Żelizkę. Była to konsekwencja dwóch żółtych kartek. W doliczonym czasie gry Legia zadała decydujący cios. Po wrzucie z autu niepewnie interweniował Paulsen. Bramkarz gospodarzy reklamował faul, a goście grali dalej. W końcu, z najbliższej odległości trafił były piłkarz Lechii, Antonio Colak.
Goście pozostają w grze o europejskie puchary. Muszą wygrać z Motorem Lublin i liczyć, że Zagłębie Lubin i GKS Katowice pogubią punkty. Lechia musi za wszelką cenę wygrać w Niecieczy. Tylko taki scenariusz sprawi, że Gdańszczanie unikną klęski.
Zapraszamy do obejrzenia galerii ze zdjęciami kibiców z meczu Lechia - Legia. Autorem jest Marcin Gadomski z "Super Expressu". Artykuł zostanie zaktualizowany o relację i podsumowanie niedzielnego starcia!