Uciekł naśladowca "Kalibabki". Może być niebezpieczny ...

2019-05-01 16:57

Oszukał pięćdziesiąt kobiet na dwa miliony złotych. Wyłudzał od nich kolosalne kwoty. Rekordzistka ,,podarowała”' Konradowi K. (31 l.) kilkaset tysięcy. Uwierzyła, że pozwolą one uratować jego śmiertelnie chorego ojca. Oczywiście rodzic uwodziciela nigdy tych pieniędzy nie zobaczył, a rozochocony synalek zaczął grasować po całej Polsce.

Tulipan prysnął z psychiatryka

i

Autor: reprodukcja Dariusz Dutkiewicz/SUPER EXPRESS Tulipan prysnął z psychiatryka

Uwodził kobiety, po czym wmawiał im, że musi ukrywać się przed mafią albo jest chory na raka i potrzebuje pomocy. I najwyraźniej był przekonywający, niczym słynny Jerzy Kalibabka, czyli serialowy „Tulipan”. Łupił bowiem swoje ofiary od Gdańska po Śląsk. Ostatecznie po doniesieniach pokrzywdzonych wylądował w areszcie śledczym w Radomiu (woj. mazowieckie). Sąd uznał, że trzeba go poddać badaniom psychiatrycznym. Zawieziono więc Konrada K. do psychiatryka w Gorzowie Wielkopolskim (woj. lubuskie).

Uwiódł, omamił, rozkochał w sobie i okradł tysiące kobiet. Wartość skradzionych przez Kalibabkę przedmiotów sąd oszacował na blisko 15 milionów złotych. Kim był słynny Kalibabka? 

Tutaj miał przebywać miesiąc, ale już po ośmiu dniach wybrał wolność. Wraz z trzema pacjentami przepiłowali kłódkę przy kracie, wyskoczyli z pierwszego piętra i prysnęli. No może nie do końca. Jeden z nich bowiem złamał nogę. Drugi stracił orientację w terenie i zamiast na wylocie z miasta, znalazł się na pobliskiej stacji benzynowej. Tutaj szybko wpadł w ręce policji, która rozpoczęła pościg po alarmie personelu szpitala. Tymczasem Konrad K. poszedł wraz z trzecim kompanem na postój taksówek i zamówili kurs do Wielkopolski. Po drodze ,,Tulipan'” pozbył się z samochodu kolegi, którego kilka godzin później dopadli policjanci. Poszukiwania Konrada K. trwają. Być może zaszył się u swojej nowej ofiary...

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki