Wszystko było już przygotowane do przyjścia na świat jego córeczki Zosi. Zamiast pięknych chwil doświadczył od losu śmierci długo oczekiwanego maleństwa. Dlaczego doszło do takiej tragedii? Szpital tłumaczy, że poród odbył się zgodnie z procedurami. - Nie było medycznych wskazań, by miał się odbywać przez cesarskie cięcie. Niestety w trakcie porodu doszło do krwotoku i wstrzymania krążenia. Przeprowadziliśmy wielogodzinną operację ratującą życie. Szpital nie prowadził tej ciąży. Pacjentka była pod opieką lekarza niezwiązanego z nami - zapewniła Anita Przytocka, rzecznik prasowy szpitala w Zabrzu.
W trakcie porodu pani Ewa straciła mnóstwo krwi i długo czekała na lekarstwo, którego nie było w szpitalu. Kobieta była w śpiączce i miała rozległe obrażenia mózgu. Będę się nią opiekował do końca życia - powiedział Super Expressowi załamany mąż. Niestety po długiej walce żona pana Dariusza zmarła. Załamany mąż nie chce na razie opowiadać o tej tragedii, ale jak powiedział w rozmowie z naszym dziennikarzem nie odpuści całej sytuacji szpitalowi i będzie dalej walczyć.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail