W piątek przed sąd doprowadzono z aresztu tylko braci Miriana (47 l.) i Andrzeja Sz. (52 l.). Trzeci z oskarżonych Tadeusz B. (56 l.), po zakończeniu śledztwa wyszedł na wolność i przed sądem odpowiada z wolnej stopy.
WIĘCEJ O SZOKUJĄCEJ SPRAWIE "POLSKIEGO FRITZLA" W MATERIALE WIDEO, ZAŚ TUTAJ MOCNE KOMENTARZE INTERNAUTÓW O MARIUSZU SZ. I JEGO BRACIACH ORAZ KUZYNIE.
- Nie mam pojęcia, dlaczego oskarżony nie stawił się przed sądem. Kontakt z nim jest utrudniony, bo niekiedy nie pamięta zdarzeń sprzed tygodnia - wyjaśniał Andrzej Jednoralski, obrońca Tadeusza B.
Sędzia Maria Hartuna utajniła przebieg procesu ze względu na dobro pokrzywdzonej. Na razie wiadomo więc tylko tyle, że oskarżeni nie przyznają się do winy. A zdaniem śledczych dopuścili się rzeczy potwornych. Nie mieli skrupułów, żeby skorzystać z przerażającej oferty Mariusza S., który w lochu pod domem koło Pucka uwięził swoją żonę Annę i przez blisko dwa lata poddawał ją wymyślnym torturom – bił, głodził, albo zmuszał do spożywania chleba zmieszanego z wodą i swoim nasieniem. Oskarżeni wiedzieli, co się tam dzieje. Mało tego, ochoczo korzystali z ciała Anny. Bo Mariusz S. zapraszał ich do piwnicy, przywiązywał żonę do haków w suficie, zakładał jej worek na głowę i pozwalał braciom i kuzynowi robić z nią wszystko, co tylko chcieli. Na koniec pobierał od nich po 20 zł opłaty za „zabawę”.
- W śledztwie ustalano, że w okresie od stycznia 2009 roku do grudnia 2010 roku, kiedy kobieta był więziona, Andrzej Sz., Mirian Sz. oraz Tadeusz B. działając wspólnie i w porozumieniu wielokrotnie ją zgwałcili - mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Polski Fritzl odsiaduje już karę 25 lat więzienia. Teraz przyszła kolej na jego braci i kuzyna. Grozi im do 15 lat więzienia.
Imię pokrzywdzonej zostało zmienione