Spis treści
- Prokurator Bartosz Kilian, pełniący funkcję rzecznika sosnowieckiej Prokuratury Okręgowej, ujawnił kolejne szczegóły postępowania badającego śmiertelny wypadek z udziałem Łukasza Litewki.
- Śledczy poinformowali, jaka była przyczyna braku tablic rejestracyjnych na Mitsubishi, za którego kierownicą siedział 57-letni mieszkaniec Sosnowca, a także zabezpieczyli jego telefon.
- Organy ścigania wzywają opinię publiczną do zaprzestania nagonki na podejrzanego i proszą o cierpliwość, aby móc dokładnie zbadać wszystkie okoliczności tragedii.
Śmierć Łukasza Litewki. Co z tablicami Mitsubishi i telefonem?
W sobotnie popołudnie, 25 kwietnia, rzecznik sosnowieckiej Prokuratury Okręgowej zorganizował briefing, podczas którego zrelacjonował postępy w sprawie tragicznego w skutkach zdarzenia z Łukaszem Litewką. Wiele kontrowersji wywołała fotografia rozbitego Mitsubishi Colta, na której pojazd pozbawiony był tablic rejestracyjnych. Prok. Bartosz Kilian rozwiał te wątpliwości, tłumacząc, że w chwili wypadku samochód posiadał tablice, jednak śledczy zdemontowali je w ramach zabezpieczania dowodów. Przedstawiciel prokuratury dodał również, że samochód podejrzanego był w pełni sprawny technicznie.
Kolejnym istotnym wątkiem w sprawie jest telefon komórkowy 57-letniego kierowcy z Sosnowca, któremu zarzuca się spowodowanie tragedii. Urządzenie to również trafiło w ręce policji. Obecnie śledczy sprawdzają, czy tuż przed zderzeniem mężczyzna nie korzystał z telefonu. Na ten moment odpowiedź na to pytanie nie jest jeszcze znana.
Wypadek Łukasza Litewki. Prokuratura w Sosnowcu apeluje do świadków
Przedstawiciele organów ścigania ponowili swoją prośbę do osób, które widziały moment zdarzenia z czwartku, 23 kwietnia, o pilny kontakt. Prok. Bartosz Kilian poinformował, że do tej pory na policję nie zgłosił się żaden bezpośredni świadek tragedii. Rzecznik zaapelował jednocześnie do społeczeństwa o powstrzymanie się od samodzielnych prób rekonstrukcji wypadku i ujawniania danych osobowych 57-letniego kierowcy.
- Jesteśmy o krok od nawoływania do popełnienia linczu - stwierdził prok. Kilian.