Zapłacili żeby zabić. Rzeź gęsi wbrew prawu

Włoscy myśliwi dewizowi urządzili rzeź ptactwu Zalewu Wiślanego. Zastrzelili kilkaset ptaków chronionych gatunków, na obszarze na którym polowania są zakazane. Miejscowe koło łowieckie twierdzi, że wszystko jest w porządku!

Myśliwiec MIG-29 rozbił się pod Pasłękiem. Nie żyje pilot [WIDEO]
Autor: Paweł Kicowski/SUPER EXPRESS Myśliwiec MIG-29 rozbił się pod Pasłękiem. Nie żyje pilot [WIDEO]

Ornitolodzy, którzy obejrzeli krajobraz po polowaniu i oszacowali straty są oburzeni. Jak można było dopuścić do takiej jatki? Około tysiąca ptaków spadło w chaszcze, wystraszonych z kryjówek i siedlisk, trafionych ołowiem z myśliwskich strzelb.

Dziesięć dni pod koniec października trwało polowanie na ptaki w okolicy wsi Nowa Pasłęka (warmińsko-mazurskie). Strzelało sześciu Włochów, którzy wykupili sobie krwawe łowy organizowane przez lokalne koło łowieckie „Mewa”.

Okazuje się, że zarząd koła nie zna podstawowych przepisów dotyczących polowań i najwyraźniej uważa, że za stosowną opłatą można strzelać wszędzie. Tymczasem artykułu 53 ustawy łowieckiej mówi, że 5 kilometrów od brzegu morskiego w głąb lądu na ptactwo polować nie wolno. Miejsce gdzie urządzono rzeźnie służy ptakom za teren odpoczynku – przystanku w podróżach z północy na południe i na zachód. Ptasia mekka stała się dla polujących tarczą strzelniczą. Upolowanie spłoszonych ptaków było tu dziecinnie proste i nieludzko okrutne.

Gęsi już wszystkie po wyroku
Ginęły gęgawy, gęsi białoczelne i zbożowe, wabione urządzeniami naśladującymi wydawane przez nie odgłosy. To niedopuszczalne, a przekroczeń prawa łowieckiego było w trakcie dziesięciodniowej makabry znacznie więcej. Strzelano do piskląt, porzucano martwe ptaki, a bez polskiego przewodnika polowano chaotycznie, przykładając się tylko do zabijania.

Zdaniem ornitologów monitorujących ten obszar, polowanie było sprzeczne z polskim prawem łowieckim. Na policję wpłynęło powiadomienie od nich, mówiące o złamaniu prawa, za które w tym wypadku grozi do 5 lat więzienia. Koło łowieckie broni się twierdząc, że wymogi prawa zostały zachowane, a myśliwi mieli wymagane zgody na odstrzał ptaków. Odstrzelili więc, wyjechali i nie ma sprawy.

Myśl ministerialna w toku
Według Urzędu Morskiego w Gdyni Zalew Wiślany to obszar morski, a jego linia brzegowa jest linią brzegową morza, o czym wyraźnie mówi ustawa o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej. Skoro tak, do polowania w okolicy Nowej Pasłęki nie powinno dojść, było nielegalne i okrutne. Policja badająca sprawę wystąpiła o opinię również do Ministerstwa Środowiska. Biorąc pod uwagę pozytywny stosunek tego resortu do myśliwych i polowań w ogóle, postawienie komukolwiek zarzutów stoi pod znakiem zapytania. Winnych rzezi w Zalewie nie ma więc na razie żadnych. I tylko ptaków żal.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki